the third one

the third one

Maleńkie stópki. Zapach. Potrzeba bliskości.

Co jakiś czas mój instynkt macierzyński zostaje rozbudzony, ot tak, po prostu. Nie potrzebuję do tego tulić w ramionach nowo narodzonego bejbioszka; miniaturowe ubranka, kocyki, przytulaki zazwyczaj nie wzbudzają we mnie żadnych emocji do czasu, kiedy mnie trafi,  raz na kilka miesięcy.

Robisz zakupy, a tu nagle strzał między łopatki, ręce zaczynają ci drżeć, mózg zamienia się w płynne złoto. Myjesz podłogę i zamiast pomarańczy czujesz zapach mleka modyfikowanego. Zabierasz dzieci na rurki ze śmietaną i idąc deptakiem z trzema w jednej dłoni, bo młodym zachciało się zabawić w berka, zastanawiasz się czy zmieściłaby ci się jeszcze jedna sztuka, a w drugiej dłoni torebka i wózek. Masz jeszcze nogi, mogłabyś nawet psa u jednej prowadzić, tak z ciebie gigant. Po powrocie do domu miałabyś czas na malowanie, bo wszak macierzyński trwa teraz rok, a nie cztery miesiące i jeszcze urlop z dwóch lat wypadałoby wykorzystać. Myślisz sobie: wakacje, wieczne wakacje!

Lucy Mayday Art

Przypominasz sobie, jak w pierwszej ciąży było ciężko, ale za to w drugiej przytyłaś już tylko 9 kg. Praktyka czyni mistrza.

Lucy Mayday Art

Na szczęście ten stan zgalaretowacenia mózgu szybko mija. Reflektujesz, że przekroczyłaś wiek jezusowy i chociaż w dobie XXI to nie problem położniczy, ty swoje najlepsze lata masz już za sobą. Najpierw byłaś biedna i nic nie osiągnęłaś, bo byłaś biedna. Teraz masz dzieci i nie jesteś biedna, ale masz dzieci. Słowa klucze. Z dnia na dzień widzisz, że się usamodzielniają, przestają być bezwolnymi jamochłonami niezdolnymi żyć bez twojej opieki. Co więcej, zaczynają lubić czas bez rodziców, który ty możesz poświęcić wreszcie na swoje widzimisia, albo zaczepić w nich swoje pasje i wspólnie je realizować. Z roczniakiem jazda na łyżwach nie przejdzie.

Lucy Mayday Art

I teraz już  – o, dziwo? – kiedy przychodzi do ciebie przyjaciółka na sesję ciążową, nie czujesz zapotrzebowania na własny brzuszek. Przed niemal dziesięciu laty nigdy nie wyglądałaś i nie czułaś się tak dobrze będąc w ciąży, jak ona w wieku 36 lat mimo, że nie miałaś aż tylu zdrowotnych ograniczeń, ile ma ona.

Zaczynasz myśleć w kategoriach: mogę – nie mogę, bo utrwalony w pamięci obraz oświetlonego nocą szczytu katedry ostrzega, że nie miałabyś szansy na wino, śmiech i papierosy z widokiem na tenże.

No i znów ścinać włosy, żeby po okresie przejściowym zapuszczać je przez kolejne kilka? Fajnie być kobietą,  a nie rekrutem.

Lucy Mayday Art

A tak naprawdę zwyczajnie chcesz pożyć. Nie myślisz o sobie: stara i nic nie warta, tylko: doświadczona i silna. Jeszcze nie zniedołężniała, ani styrana życiem. Widzisz światełko w tunelu dla rozwoju siebie i swojego związku. Oddychasz pełniejszą piersią w parku, bo nie trzeba już sterczeć przy drabinkach z wyciągniętymi w asekuracji rękoma. Zwiedzasz muzea i oglądasz wystawy bez strachu, że trzeba będzie uciszać młode, albo losować z mężem, czyja teraz kolej na odwrócenie uwagi znudzonego dzieciaka. Urlop spędzasz tak jak lubisz, a nie w każdej napotkanej toalecie, bo ciągle tylko siku-kupa-siku-kupa. Nie odwołujesz co drugiego spotkania towarzyskiego z powodu kolki, biegunki i zielonego kataru. Kupujesz sobie kolejne niepotrzebne, ale piękne szpilki, bo nie musisz wydawać majątku na pampersy. Grasz z dziećmi w rummikuba, a nie w memory, na basenie pływasz, a nie stoisz w miejscu robiąc ziuuuu w jedną, ziuuu z drugą stronę i tak bez końca. Nie koczujesz na leżance w szpitalu, bo do żłobka przyprowadzono brzdąca z chorobą zakaźną. I ta wizja oddziału ratunkowego w domu, kiedy cała trójka plus mąż leżą pokotem złamani grypą… No nie, jednak świadomie odmawiasz sobie tych wszystkich atrakcji.

Dzieci to skarb, nigdy nie pomyślę inaczej, jednak należy mierzyć siły na zamiary, a marzenia przekładać na możliwości.

Zadaję sobie też pytanie, co będę mogła zaoferować swoim dzieciom w przyszłości i póki co nie jest najgorzej, ale to już dwoje do wyprawki, lekko nie będzie. Czy sprostałabym wymaganiom trójki? Czy dałabym ostatniemu w kolejności tyle samo możliwości rozwoju, co pierwszej dwójce? A jeśli tak, to jakim kosztem?

Lucy Mayday Art

Instynkt macierzyński tak szybko nie gaśnie, ale ja mam to szczęście, że mogę od czasu do czasu tulić niemowlęta  swoich koleżanek, pozwalają mi na to również realizowane sesje noworodkowe. To wystarczy, żeby uspokoić buzujące we mnie okresowo hormony i mieć radość podwójną. Może nawet potrójną – zdjęcia małego Leona nie są bowiem stricte elementem sesji, są odzwierciedleniem mojego umiłowania dla naturalnej fotografii i choć rodzicom przeważnie chodzi o wystylizowane kadry, pozwalają mi na taki oto bekstejdż. Najmilejszy.

 

Ps. Nie tak łatwo zmieścić piątkę na rodzinny selfie.