Tag: codzienność z rakiem

lazy day

lazy day

wyszłam dzisiaj z domu tylko po mandarynki (mikołaj obiecał) i od razu same dziwy. idzie sobie człowieczek środkiem jezdni i nie dość, że swoją lokalizacją zwraca uwagę, to jeszcze na tymże środku ulicy przykłada palec do dziurki od nosa, dmucha i dwa metry dalej spada na 

słowo na R

słowo na R

o raku myśli się jak o abstrakcji, statku widmo, który każdy widział z bezpiecznej odległości. a nie, czekajcie, to tylko złudzenie, krystalizacja (nie)wiedzy na ten temat. naprawdę o nowotworach się nie myśli, bo to boli i wprawia w zakłopotanie. prędzej czy później cudze nieszczęście odciska piętno