strajki i protesty

strajki i protesty

Tak bardzo nie rozumiem, gdy myślę o znajomych, sąsiadach, współpracownikach i jednocześnie rozumiem, kiedy patrzę na nich jak na przekrój społeczeństwa. Jakże łatwo zaprowadzić chaos w publicznej dyskusji i spłaszczyć temat do wyrwanych z kontekstu sloganów.

STRAJK NAUCZYCIELSTWA POLSKIEGO.

Ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych określa, że spór zbiorowy pracowników z pracodawcą lub pracodawcami może dotyczyć warunków pracy, płac lub świadczeń socjalnych oraz praw i wolności związkowych pracowników lub innych grup, którym przysługuje prawo zrzeszania się w związkach zawodowych. W tym samym akcie określono, jakie grupy zawodowe nie mogą strajkować (m. in. funkcjonariusze Policji, Służby Więziennej, Straży Granicznej, Służby Celnej, Straży Pożarnej, ABW, AW, CBA, sił zbrojnych RP).

Burza, która toczy się w social mediach, dotyczy w dużej mierze schadenfreude i niedopuszczenia, żeby inni mieli lepiej. Ludzie oceniają sytuację z własnej pozycji w zawodowym świecie przy okazji pomijając zasadnicze informacje oraz prawa i ich konsekwencje. Zacznijmy od końca – strajk to ostateczność. Przedstawiciele związków zawodowych przed ogłoszeniem strajku prowadzą mediacje, które mają wypracować konsensus. Niezależnie od tego, co czytacie na forach i słyszycie w mediach, nie polega to na postawieniu żądań i czekaniu na akceptację. Ma to znamiona negocjacji dokumentowanych w formie pisemnej. Co więcej, strajk nie może zostać ogłoszony przed uprzednim wyczerpaniem możliwości porozumienia przy udziale bezstronnego mediatora.

Jeśli do strajku dojdzie, uczestniczący w nim dobrowolnie pracownicy powstrzymują się przed wykonywaniem obowiązków, jednak pozostają na stanowiskach służbowych w ustalonych w umowie o nawiązaniu stosunku pracy godzinach. Poruszana szumnie w mediach kwestia opieki dzieci podczas strajku nauczycielstwa (o, nie-dziwo problem edukacyjny zgłaszają rodzice uczniów, którzy mają przystąpić do egzaminów gimnazjalnych, dla reszty ten temat praktycznie nie istnieje) toczy się w oparciu o domysły, a nie konkrety. W przypadku sytuacji kryzysowej (w tym strajk kadry nauczycielskiej) przepisy prawa oświatowego regulują zadania dyrektorów w celu zapewnienia uczniom opieki, czyli bezpiecznych i higienicznych warunków pobytu na terenie placówki zgodnie z planem pracy szkoły i w godzinach określonych planem lekcji, łącznie z zajęciami świetlicowymi i zapewnieniem posiłku uczniom korzystającym z nich. Tyle w kwestii formalnej.

Żyjemy w czasach, kiedy NIEwykwalifikowany pracownik budowlany zarabia więcej niż pracownik zawodu zaufania publicznego. Dysproporcje w zarobkach najbardziej biją w wykształcone i stale uczące się osoby wykonujące ciężką pracę w sektorze medycznym, edukacyjnym i zapewnienia bezpieczeństwa publicznego, czyli finansowanych z budżetu państwa.

Od dłuższego czasu śledzę masowe media, gdzie przewagę mają pieniacze twierdzący, że komuś tu się w dupach się poprzewracało. Że nauczyciele walczą o dodatkowe zaszczyty mimo wielu udogodnień i możliwości, których inne grupy zawodowe nie mają. Nie, proszę państwa, oni walczą o godne zarobki, ponieważ włożyli wiele wysiłku kształcąc się, żeby jak najlepiej wykonywać swój zawód. Chcą mieć w zamian za to zdolność kredytową lub środki na wynajęcia mieszkania, możliwość spędzenia urlopu na prawdziwym wypoczynku, a nie na ławce w pobliskim parku, opłacenia własnym dzieciom zajęć dodatkowych w kierunku ich uzdolnień, których nie zapewnia szkoła. To są PODSTAWY. Dobrze funkcjonujące państwo powinno być gwarantem godnego życia, a nie życia na krawędzi. Człowiek wykonujący specjalistyczny zawód nie może być traktowany na równi z tym, który wykonuje pracę odtwórczą, do czego nie potrzebował co najmniej 10 lat więcej nauki.

Nie, no to nie do wiary. Nie, to być nie może. Osiem lat podstawówki, cztery liceum. Potem pięć, bite, studiów, dyplom z wyróżnieniem, dwadzieścia lat praktyki, i oto mi płacą, jak by ktoś dał mi w mordę. Ja pierdolę, kurwa! O bracia poloniści, siostry polonistki, stu trzydzieścioro było nas na pierwszym roku. Myśleliśmy, że nogi Boga złapaliśmy, że oto nas przyjęto do szkoły poetów. Szkoła poetów, Jezus, kurwa, ja pierdolę! Przez pięć lat stron tysiące, młodość w bibliotekach. A potem bida, bida i rozczarowanie! A potem beznadzieja i starość pariasa i wszechporażająca nas wszystkich pogarda, władzy od dyktatury, aż po demokrację, która nas, kałamarzy, ma za mniej niż zero.

“Dzień świra”

Podnoszenie argumentu, że mogą na to zapracować udzielając korepetycji jest bezczelne. KAŻDY po zakończonym stosunku pracy ma prawo (choć nie zawsze możliwość!) dzielić się zdobytą wiedzą. Również ty, rodzicu od lat utrzymujący się z państwowych zapomóg. I ty, obsługujący frezarkę, i ty, pracowniku banku, i ty, sprzedający bajgle, i ty, krawcowo, a także ty, glazurniku – PO PRACY, za którą przecież dostajecie osobne wynagrodzenie.

To nie wina strajkujących nauczycieli i pielęgniarek, protestujących służb mundurowych, że wolny rynek dyktuje niskie wynagrodzenia w sektorze prywatnym, skoro system prawny w Polsce na to pozwala, a nawet skłania ku temu. Nie można porównywać pracy, która ma realny wpływ na jakość życia wszystkich obywateli z innymi jej formami. Jeśli jesteś przedsiębiorcą albo pracownikiem prywatnej firmy, działaj na polu wyboru decydentów – tych, których program wyborczy nie opiera się na rozdawnictwie, bo to prowadzi do zapaści, zadłużenia kraju i pogorszenia warunków życia wszystkich, których nie stać na prywatną opiekę medyczną czy edukację. Zorganizuj w swoim zakładzie związki zawodowe, masz do tego prawo. Nie akceptuj nadużyć ze strony pracodawcy. Walcz o zmiany systemowe, jeśli rządzący manipulują społeczeństwem w celu pogłębienia wpływów i utrzymaniu władzy. Tylko wiesz co? Do działania potrzebna jest wiedza. Kto cię nauczy widzieć różne perspektywy, rozumieć poglądy, weryfikować informacje, rozwiązywać problemy i inicjować przedsięwzięcia? Możesz rozwijać się samodzielnie, ale musisz zdobyć kluczowe podstawy, przyda się więc zaangażowany nauczyciel. Nie sfrustrowany, zmęczony, myślący o zmianie wykonywanego zawodu. Kto nam zostanie, jeśli wszyscy wartościowi nauczyciele przejdą do sektora prywatnego, ponieważ nie będą w stanie przez 30 lat na żyć za etos i idee, które nie mają wartości nabywczej gwarantującej przeżycie?

Pamiętacie protesty służb mundurowych, pielęgniarek, lekarzy? Wyobrażacie sobie Polskę bez nich? Nie wystarczy ogłupić społeczeństwo i dążyć do wyjścia z UE, żeby siłą zatrzymać ich w kraju. Ci ludzie mają fach w rękach, ale też możliwości. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby na masową skalę szukali lepszych perspektyw. Nie żyje się dla pracy. Nie pracuje się dla ideałów. W pewnym momencie pozostaną w tych zawodach tylko nieudacznicy, którzy nie zapewnią nam i naszym dzieciom należytej opieki, edukacji, spokoju. Ostatni chwalebni polegną z rąk tych, którzy po nich nastaną.

To również ci sami strajkujący i protestujący składają się na wasze zasiłki, prawa do bezpłatnej opieki medycznej, edukacji, prewencji w zakresie bezpieczeństwa i egzekwowania go, ochrony granic, ratownictwa w przypadku zagrożenia nagłą utratą życia, przestępstwem, pożarem, wypadkiem podczas eksplorowania natury. Ich wynagrodzenie powinno być o wiele wyższe niż to, o które walczą. Na tyle wysokie, żeby ich praca stała się konkurencyjna. Dzięki temu lepiej wykształceni, skuteczniejsi ludzie będą się o nią starali, co zapewni nam wszystkim dobrobyt w każdej sferze. Nie będzie wówczas przepychanek, że nauczyciele som gupi i pracują tylko dla wolnych wakacji, policjanci to nieroby rozmiłowane w karaniu ludzi mandatami, a pielęgniarki nieskuteczne, gdy przemęczone dbają o nasze zdrowie i życie dniami i nocami w systemie zmianowym dwunastogodzinnym. Wyższe zarobki to wyższa jakość przejawiająca się nie tylko w kontakcie z drugim człowiekiem, ale też w zakresie gospodarowania siłami i środkami, umiejętnościami negocjacyjnymi, organizowania pracy i dodatkowych szkoleń, zakupu wyposażenia, inwestowania, ograniczenia biurokracji, aktywizacji zawodowej, profilowania młodych ludzi pod kątem przyszłości, wyrównywanie szans ze względu na wiek, płeć…

Życiem każdego z nas rządzi zasada – potencjał ma ten, kto wie, że nie wie. Żeby zdawać sobie sprawę z braków, możliwości, żeby wiedzieć, co dla nas dobre, a kiedy zostajemy poddani manipulacji, musimy być świadomi, że czegoś nie wiemy. Nauczyciele prowadzą nas po tej ścieżce edukacji próbując pokazać, jak i skąd czerpać wiedzę. Przekazują informacje (zobligowani podstawą programową również te nieprzydatne), dzięki którym już bez ich udziału możemy sięgać po więcej, poszerzać zainteresowania, szukać sprawdzonych informacji na tematy społecznie wrażliwe, radzić sobie w życiu. Rolą nauczyciela nie jest wychowywanie, ale przekazanie wiedzy i kreowanie postaw społecznych oraz wartości dotyczących funkcjonowania w społeczeństwie. Pozwólmy im na to, z korzyścią dla nas wszystkich.

Chciałabym złożyć podziękowania wszystkim nauczycielom, którzy przyczynili się do tego, kim dzisiaj jestem, a nie do tego, jakie mam stanowisko, ile pieniędzy na koncie, kogo znam i w jak wielu krajach byłam. Jestem wdzięczna pani Zielińskiej za to, że poświęciła mi swój prywatny czas i mimo niewielkich pokładów nadziei poprowadziła mnie do finału konkursu międzyszkolnego. Moim wszystkim polonistkom z podstawówki, które stawiały mi szóstkę i jedynkę za każde wypracowanie, które napisałam nie na temat. Sorce Węglickiej za to, że jedną ręką pisała, drugą ścierała i mimo szybkiego tempa zajęć zaszczepiła we mnie miłość do matematyki i logiki, czerpanie przyjemności z rozwiązywania zadań i problemów, co ewoluowało już nawet w stronę filozofii. Dziękuję sorce Wojciechowskiej za wciągnięcie mnie do zawodów akrobatycznych, które poza osiągnięciami sportowymi skutkowały wieloma problemami socjalizacyjnymi, ale wynikającymi wszak z kontaktu z rówieśnikami, którego bym bez tego nie zaznała. Ta sama aktywność pozwoliła mi przeżyć ciężki okres, gdy będąc instruktorką fitness, hostessą i nauczycielką tańca utrzymałam się jakoś przy życiu do końca studiów. To doświadczenie zostanie ze mną jako punkt graniczny i przekaz, że zawsze można odbić się od dna i nie ma rzeczy niemożliwych, a w życiu trzeba stawiać na jakość. Jestem wdzięczna każdemu nauczycielowi z osobna, który potrafił zachować dystans, ale i czujność, pozwolił na popełnianie błędów i nie nazywanie ich porażkami, tylko procesem kształcenia.

To było dawno, teraz edukowane są moje dzieci. Miały szczęście zarówno do opiekunów żłobkowych i przedszkolnych, jak również do aktualnych nauczycieli i dyrekcji szkoły. Cudowna pani Ewo, rozsądna pani Agnieszko, młoda i rzutka pani Paulino, rezolutne panie świetliczanki, zabawny i zdystansowany panie Piotrze, kontaktowy i wyluzowany panie Rafale – chapeau bas. Mogę powiedzieć, że moje dzieciaki są w pewien sposób uprzywilejowane. Chciałabym dla nich progresu, a nie regresu – dla dzieci moich i cudzych, dla przyszłych pokoleń, dla zmian pozwalających nam wszystkim żyć łatwiej, wygodniej, przyjemniej i zdrowiej. Liczę, że naród w końcu zrozumie, dokąd prowadzą polityczne gierki, w jaki sposób zdobywa się poparcie przez zubażanie kraju, jak rozbudza się nienawiść poprzez zwiększanie dysproporcji klasowych, operowanie nieprawdziwymi informacjami i szczucie ludzi na siebie. Skończmy z tym w imię własnego dobra.