nie musisz w sieci rozbierać się do naga

nie musisz w sieci rozbierać się do naga

…żeby poruszać tematy o krępujących, intymnych, ale ważnych sprawach.

nie musisz przejmować się, że coś nie wypada.

nie musisz opierać własnej wartości na czyichś kompleksach przykrytych filtrami lub skorygowanych w programie graficznym.

i wreszcie – nie musisz oczekiwać przywilejów w zamian do dobry wygląd.

co więcej, nie powinnaś.

musisz jednak pamiętać o jednym – starzejesz się, od tego nie ma ucieczki. możesz próbować dorównać łagodnym rysom twarzy, gładkim i szczupłym ciałom, nieskazitelnym fryzurom i nienagannym, modnym strojom, tym wyidealizowanym wizerunkom produkowanym masowo przez sprzedawców dóbr wszelkich, ale ostatecznie problem i tak będzie leżał gdzieś indziej.

zaczniesz być niewidoczna, przestaniesz istnieć. każdy, kto warunkuje o twojej wartości na podstawie witalności, obowiązującej mody i twojej urody, w przyszłości ulegnie tym samym złudzeniom wobec młodszej. 

starzenie się to proces, można więc przejść przez postępujące zmiany łagodnie, wykorzystując czas do przyzwyczajenia się, zaakceptowania, a nawet przewartościowania dotychczasowej hierarchii. można też, będąc skupionym na sprawach tylko pozornie istotnych, przespać okres adaptacji, po czym obudzić się z poczuciem nieprzystawalności i rozczarowania. wtedy zaboli najbardziej i zrani głębiej. 

osobiście starzenie się mnie nie boli, ale zapytajcie mnie za 10, 20 lat, gdy na plac boju wkroczy menopauza. to jest ten margines błędów, które popełniła natura. próżno ją jednak pociągać do odpowiedzialności, skoro i tak robi, co może, żeby przydać nam wartości. to my same (i sami) rzucamy jej kłody pod nogi nie szanując własnego umysłu i ciała, dokonując niewłaściwych wyborów. gdy słyszę: starość się bogu nie udała, widzę te wszystkie zaniedbania, jakich dopuszczają się ludzie i ten ich wzrok wyrażający głębokie przekonanie o słuszności wypowiadanych słów. jednocześnie nie dostrzegam nawet odrobiny pokory. przerzucanie odpowiedzialności, to nam, ludziom, wychodzi nadzwyczaj dobrze. niestety, pozostaje niezrewidowanym refleksją odruchem, ze szkodą dla autorów.

nikt, kto przestaje pracować nad sobą, ignoruje wiedzę oraz możliwości, jakie serwuje nam życie, nie będzie zadowolony z upływu czasu. ciało pozbawione troski zacznie odmawiać posłuszeństwa, nie ćwiczony na bieżąco mózg powoli będzie degradować człowieka do kogoś, kto mija ludzi, miejsca, zdarzenia, ale nie uczestniczy w tym, co go spotyka. w biernego odbiorcę życia. 

a przecież każdy kolejny przeżyty rok to dwanaście miesięcy nauki: odpuszczania, dystansu, samoświadomości. ugruntowania siebie jako unikatowej jednostki w świecie, który nachalnie promuje kult młodości. jesteśmy w stanie samodzielnie oderwać się od kanonu, który deprecjonuje kobiety w ich własnych oczach, frustruje i zmusza do przedkładania działań zupełnie nieznaczących nad cennymi dla istoty jako człowieka, a nie tylko widzącego w nim konsumenta. wyłącznie od nas zależy odbiorcą jakich treści i reklam będziemy. to, które strony przeglądamy, o czym rozmawiamy mając w zasięgu głosu telefon, zostanie nam natychmiast podsunięte. będziemy bezustannie zachęcane wyłącznie na własne życzenie. kobiety są odbiorcami największej liczby reklam, łatwo w nich wzbudzić potrzebę posiadania, a bezmyślne przeskakiwanie po stronach z miałkimi treściami buduje równie miałką tożsamość użytkownika internetu. badania wykazują, że kobieta w sieci to od kilku lat stała zbieżność. kreujemy wizję siebie w realu na podstawie manipulacji, jakim się poddajemy w wirtualu. 

przestańmy się porównywać i dyktować sobie reżim niezgodny z własnymi potrzebami oraz oczekiwaniami. doświadczenie, którego nabywamy każdego dnia, dodaje nam wartości i poprawia jakość życia. zupełnie nie jest istotne, na jakim etapie doznamy olśnienia. która z nas może powiedzieć, że w wieku 20 lat była fajniejsza od siebie teraz? owszem, miałyśmy mniej obowiązków, żyłyśmy dość niefrasobliwie, nie przytłaczała nas rutyna, ale byłyśmy… głupsze, bardziej naiwne i niecierpliwe, krnąbrne i powierzchowne. brakowało nam szacunku do świata, rzeczy materialnych innych ludzi i siebie samych. teraz jesteśmy córkami, matkami, żonami, kochankami, pracownicami, przyjaciókami, ale wciąż po pierwsze kobietami. 

kobiecość to siła, niesie w sobie wielką moc. 

c.d.n.