Post Dąbrowskiej w czasie katolickiego postu

Post Dąbrowskiej w czasie katolickiego postu

Określenie: choroby cywilizacyjne stało się naszym chlebem powszednim, opatrzyło nam się i osłuchało, ponieważ od dawna jest orężem w walce o zbyt. Nieczystej walce. Wiecie może, w jakim kraju w podstawie edukacji obowiązkowej są wytyczne do nauki o tym, że w perspektywie globalnej dobro jednostki nie może być nadrzędne nad dobrem ogółu? Chęć zysku, czyli obniżanie kosztów produkcji masowej zawsze odbija się na jakości produktu końcowego. Bogacenie się w tej kwestii niszczy człowieka, zaburza ekosystem, jednocześnie wymuszając na pracownikach coraz większe poświęcenie, śrubuje wymagania wobec dyspozycyjności, podnosi progi limitowe pracy fizycznej, skraca terminy, czym wywołuje szereg zaburzeń. To stres. Na jego karb zrzuca się wszystkie przewinienia tego świata, jednak nie dąży się do jego eliminacji. Przeciwnie, podania o pracę obowiązkowo zawierają oświadczenia odporności na ten czynnik – czy to nie trywialne? Zanim poświęcisz połowę swojego życia na pogoń za środkami na utrzymanie, samodzielnie przynosisz ze sobą łopatę i szczycisz się tym, że jesteś gotów wykopać własny grób. Ale my przecież nie o tym. Odpowiedzialnością za tzw. choroby cywilizacyjne obarcza się długotrwałe, przewlekłe życie w napięciu. A przecież…

…to nie stres wywołuje choroby, jest on jedynie zapalnikiem tej bomby, którą sami sobie zgotowaliśmy latami zaniedbań. Latami! Często spotykam się podczas rozmów o dietach czy jedzeniu codziennym z natychmiastowym ostracyzmem, napadami w stylu daj spokój, trzeba mieć w życiu jakieś przyjemności. Bardzo to głupie i ignoranckie. Dużo czasu zajęło mi zebranie się do napisania o moich zdrowotnych przygodach z uwagi na te właśnie nieprzyjemne ataki. Nie wchodzę w polemiki, nie tłumaczę, bo ludzie nie lubią być pouczani (choć nie to jest moim celem, ale bywa w ten sposób odbierane). Myślę jednak, że lepiej uczyć się na cudzych błędach, a nie własnych, tym bardziej, jeśli chodzi o zdrowie i – potencjalnie – życie.

Gdybym chciała napisać komercyjny tekst o rygorystycznej diecie, byłoby krótko i rzeczowo. Nie będzie, zdecydujcie więc, czy macie ochotę przebrnąć przez wnioski z moich osobistych zmagań zanim dojdziecie do interesującej was konkluzji, że to nie jest zabawa w odchudzanie, ani sposób na cudowne ozdrowienie.

Post Dąbrowskiej, znany również pod nazwą diety warzywno-owocowej.

Czym się charakteryzuje post Dąbrowskiej?

Post z definicji oznacza wyrzeczenie, dlatego nie przepadam za używaniem słowa dieta w tym konkretnym przypadku (w zasadzie również w żadnym innym pokrewnym, ponieważ dieta to styl życia, a nie krótkotrwała zmiana formy i jakości spożywanych pokarmów). W przypadku postu Dąbrowskiej mamy do czynienia z całkowitym wyeliminowaniem dostarczanego organizmowi tłuszczu i białka oraz zminimalizowania zjadanego cukru i węglowodanów do pochodzących z  dozwolonych produktów. Warzywa ogranicza się do niskoglikemicznych, owoce do 2 jabłek i połówki grejpfruta dziennie. Ma to na celu zmuszenie organizmu do uzupełnienia braków wyeliminowanych składników odżywczych ze złogów (głównie białkowych), które są przyczyną wielu chorób, powszechnych oraz utajonych, często trudnych do zdiagnozowania, wywodzących się z problemu wadliwego funkcjonowania systemu immunologicznego, a następnie prawidłowego odtworzenia uszkodzeń.

Rozpoczęcie postu oznacza całkowitą rezygnację z używek w postaci kawy (m.in. kofeina), herbaty (teina), papierosów, alkoholu, słodyczy. Następuje proces oczyszczania organizmu i odnowy zdegenerowanych tkanek, narządów. Warto się do tego przygotować wcześniej, ponieważ odstawienie wszystkich znanych sobie przyjemności kulinarnych rodzi często załamania, jest nie tylko wydolnościowo przez ciało, ale również psychicznie mocno obciążające. Dobrze jest stopniowo zrezygnować z kolejnych nałogów, szczególnie zmniejszenia podaży cukru i kofeiny, w przeciwnym wypadku nieco dłużej odczuwa się skutki odstawienia.

Kto może zacząć stosować post Dąbrowskiej, po co i dlaczego?

Nie oszukujmy się, nie ma na to właściwej odpowiedzi. Zalecany jest każdemu, ponieważ żyjąc w ówczesnym świecie nie tyle jesteśmy wystawieni na wiele zgubnych dla organizmu pokus żywieniowych, lecz często nie mamy wyboru, a przede wszystkim dostatecznej wiedzy na temat dostępnych produktów oraz ich wpływu na nasze ciało. Jak w drugiej części przeczytacie, wiele informacji promowanych obecnie przez aktywistów prozdrowotnych rujnuje w długim okresie czasu nasze największe dobro.  Nie trzeba się tego wstydzić, ponieważ nawet lekarze przyzwyczajeni do rozwiązań farmakologicznych i zmuszeni przez system do leczenia objawów zamiast przyczyn, zapomnieli lub nie widzą, gdzie leży problem. Ważne, żebyśmy poznali podstawy prawidłowego odżywiania, ale o tym również napiszę w kolejnej notatce, teraz skupmy się na kwintesencji rozpoczętego tematu.

Post Dąbrowskiej zaleca się przeprowadzać osobom zdrowym profilaktycznie, choć to nie do końca trafne sformułowanie. Często nawet przy prowadzeniu zdrowego trybu życia zdarzają nam się grzeszki wynikające z rozluźnienia, nieoczekiwanych sytuacji, ale przede wszystkim z niewiedzy. Dopuszczane do obrotu płody rolne i hodowane produkty żywnościowe podlegają niewielu restrykcyjnym wymogom, co więcej wykorzystywane zostają luki w prawie lokalnym (np. profilaktyczne stosowanie antybiotyków w spray’u) i ujednolicone dyrektywy unijne kierujące się w stronę dobra producenta. Już nie nasze sławne rodzime cwaniactwo, tylko globalnie lobbowane przedsięwzięcia stanowią o tym, jakiej jakości dobra spożywamy. Wobec powyższego post Dąbrowskiej powinny okresowo bądź jednodniowo przeprowadzać systematycznie wszyscy konsumenci obecnego rynku żywnościowego. Przywraca on prawidłową perystaltykę jelit, a te są źródłem zdrowia całego organizmu.

Dr Ewa Dąbrowska wypowiada się na temat dziesiątek lat pracy, które poświęciła zgłębianiu swojej wiedzy na temat ogólnie pojętego wpływu pokarmów na zdrowie człowieka, precyzyjnie – żywieniem może leczyć. Oczywiście ma na myśli nie samo spożywanie pokarmów, ale sposób odżywiania organizmu w niezbędne składniki odżywcze lub/i eliminujące niepożądane konsekwencje zaniedbań pokarmowych. Zgodnie z domeną pracy lekarza, post został opracowany pod kątem osób chorych.

Otyłość (a także nadwaga – najpopularniejsze argumenty czynnych członków forów dla osób przechodzących post Dąbrowskiej) jest jednym ze wskazań, jednak sama w sobie nie daje zaleceń do przeprowadzenia postu, jest bowiem wynikiem albo składową innych chorób. Trzeba pamiętać, że organizm człowieka to wg. definicji istota żywa, której części składowe tworzą funkcjonalną całość. Bardziej obrazowo – maszyna, której uszkodzona część lub jej brak wpływają na stan pozostałych, co skutkuje z czasem gorszą wydajnością, później zaś całkowitym zniszczeniem.

Wspomniałam już, że post ma za zadanie zneutralizować i usunąć z organizmu człowieka nadmiar białka oraz zregenerować uszkodzenia. Jego następstwem jest zmiana stylu życia oparta na świadomym konsumowaniu dostępnych dóbr, umiejętności doboru pokarmów (w ocenie ich jakości) tak, by zapewnić sobie zapotrzebowanie na wszystkie niezbędne składniki odżywcze. To trudne, ale nie niemożliwe. Z poziomu człowieka, który przechodził post dwukrotnie (obecnie w trakcie trzeciego) mogę was zapewnić, że po jego zakończeniu nie ma najmniejszych problemów z odżywianiem się zdrowo, one zawsze leżą w głowie. Często presja otoczenia (sprowadzanie do parteru twierdzeniami, że to fanaberie) deprymuje i po pewnym czasie powala na kolana. Nie warto się uginać przed cudzym brakiem wiedzy, wygodnictwem, czy niedbalstwem. Zmiana stylu żywienia MUSI rozprzestrzenić się na pozostałych członków rodziny, bo na nich nam przecież najbardziej zależy. Post jest preludium do dalszego lekkiego, pozbawionego dolegliwości życia.

Jeśli usłyszycie, przeczytacie gdzieś, że post wyleczył chorą tarczycę, migreny, łuszczycę, zapalenie pęcherza, permanentne wzdęcia i dyskomfort w strefie otrzewnej, nerwicę, wrzody, itp. weźcie pod uwagę, że to może być prawda.

Pełną listę wskazań do przeprowadzenia postu znajdziecie TUTAJ.

Jak długo należy pościć na diecie Dąbrowskiej?

Zależy od efektu, który chcecie osiągnąć. Doktor Dąbrowska zaleca od 7 do 42 dni wraz z okresem wychodzenia o takim samym terminie. Wychodzenie to czas, kiedy powoli i systematycznie wprowadzamy składniki na poście zabronione, najbardziej odżywcze i niezbędne do prawidłowego rozwoju.

Zasada jest taka, że każdy dzień postu jest dobry i ważny. Chodzi o to, by dać odpocząć jelitom, oczyścić je i wspomóc organizm w walce z chorobami.

Oczywiście, jeden dzień postu to raczej detoks po przejedzeniu w dniu poprzednim lub w nieodległej przeszłości. Siedem dni postu ma już działanie lecznicze w przypadku niewielkich problemów w organizmie. 2-3 tygodnie poszczenia mogą np. cofnąć zmiany wyrządzone przez nietolerancje pokarmowe. Okres 42 dni zarezerwowany jest dla ciężkich chorób typu cukrzyca typu II, otyłość, podobno nawet niewielkie zmiany nowotworowe, zapobieganie ujawnieniu się zakrzepicy (miażdżycy). W tej kwestii polecam skonsultować się z lekarzem oraz na bieżąco monitorować postępy zachodzące w organizmie.

Zaletą postu jest to, że nie mamy zbędnych bodźców, które rozpraszałyby ocenę sytuacji. Łatwiej jest się nam wsłuchać we własne potrzeby. Osoba zdrowa czy przekonana, że jej ciało wymaga oczyszczenia, lecz nie mająca wiedzy na temat żadnych schorzeń, będzie wiedziała, kiedy go zakończyć. Ciało wyśle sygnały. Post zrobi się zbyt męczący, nastąpi zbyt wielki spadek wagi, zaczną się dolegliwości ze strony układu pokarmowego, nastąpi drastyczny spadek energii – czyli wszystko to, czego podczas postu Dąbrowskiej odczuwać  się nie powinno. Przeciwnie, układ pokarmowy ma się ustabilizować, po początkowym spadku chęć do życia i energia ma spektakularnie wzrosnąć. Niekontrolowany spadek wagi będzie oznaczał, że organizm zaczyna się wyniszczać, ma zbyt duże niedobory, naprawione zostało wszystko, co ulegało naprawieniu i jedynym efektem ograniczenia podaży energetycznej i w związki odżywcze jest chudnięcie. Oczywiście, istnieją jeszcze inne negatywne skutki przeciągania postu, ale o tym w następnym artykule.

Kiedy najlepiej przeprowadzić post Dąbrowskiej?

W okresie letnim i wczesnej jesieni. Zapewnimy sobie obfitość świeżych warzyw i dostarczymy wit. D syntezowaną z promieni słonecznych. Najgorszy termin to czas od stycznia do końca kwietnia w naszej strefie klimatycznej z uwagi na przenawożone, kartonowe warzywa oraz deficyt wit. D.

Ważne jest, aby przed rozpoczęciem postu, niezależnie od stanu zdrowia, zbadać poziom witamin i mikroelementów, których podczas postu nie dostarczymy wraz z pokarmem (wit. D, B12, magnez) oraz zrobić badanie ogólne krwi i moczu, ewentualnie dodatkowo szczegółowe konkretne badania ze wskazaniem na konkretną lub potencjalną dolegliwość (te drugie zlecone przez lekarza).

Nie będę demonizowała, post można przeprowadzić bez nadzoru specjalisty, ale potrzeba dużej wiedzy, wnikliwości i uwagi na reakcje własnego organizmu. Wszystko zależy od tego, jaki obierzecie sobie cel. Jeśli ma to być oczyszczenie z popełnionych grzeszków lub ogólny detoks i wdrożenie zdrowszego niż dotychczasowy trybu życia i żywienia, wystarczy przestrzegać zasad i nie pozwalać sobie na żadne odstępstwa. Pozostałe przypadki radziłabym skonsultować z lekarzem, ponieważ istnieją przeciwwskazania do chorób, które mogą trwać w ciele człowieka utajone, dające o sobie znać w trakcie diety, co bezwzględnie należy monitrować.

Zagrożenia wynikające z postu Dąbrowskiej i przeciwwskazania do jego przeprowadzenia.

Najważniejsze – przestrzegaj wszystkich założeń postu. Każde odstępstwo od rygoru tego systemu żywienia przerywa proces samoleczenia i prowadzi do wyniszczenia organizmu, podobnie przedłużanie postu ponad normę 42 dni.

Post nie jest czasem na uzupełnienie niedoborów. Ma działanie prozdrowotne, jednak kosztem deficytów niektórych wartości odżywczych mających istotny wpływ na prawidłowy rozwój.

Przeciwwskazania do stosowania postu wynikają właśnie z owych braków, które on sam potęguje. Są to:

  • ciąża i karmienie piersią,
  • nowotwory w stadium zaawansowanym (pod ścisła kontrolą niektóre rodzaje nowotworów są wyleczalne wg. dr Ewy Dąbrowskiej),
  • okres dziecięcy i dojrzewania,
  • cukrzyca typu I,
  • wzmożony metabolizm chorobotwórczy, np. nadczynność tarczycy,
  • AIDS
  • ciężka depresja,
  • kacheksja (proces metaboliczny prowadzący do skrajnego wyniszczenia organizmu) i choroby o podobnym spektrum jak gruźlica,
  • niewydolność narządów w zaawansowanym stadium,
  • posterydowa lub autoimmunologiczna niedoczynność nadnerczy,
  • stosowanie leków wpływających na pracę układu immunologicznego np. cytostatyki, hormony sterydowe.

Jak się domyślacie, powyższe ustaliłam w oparciu o wiedzę moich lekarzy, książki oraz wykłady autorki postu, nie tylko o własne refleksje na temat postu, który miał wyleczyć mnie z kilku dolegliwości wywołanych autoagresją.

Dużo tego, prawda? A to dopiero wstęp do clou diety dr Dąbrowskiej. Bardzo istotny wstęp. Nie czułabym się w porządku podając wam na tacy sposób na przeprowadzenie postu bez podania tych wszystkich ważnych informacji. Najważniejsza jest świadomość dlaczego to robicie oraz celu, do którego dążycie. Jeśli jesteście gotowi na dawkę wiedzy merytorycznej, zapraszam już niedługo, zaglądajcie.