ogłoszenie parafialne – uchrońmy starszyznę

psze państwa!

na początku mojego listu chciałabym was serdecznie pozdrowić! u nas wszystko dobrze, jedzenie w porządku, pogodę mamy.
o tych i podobnych schematach nauczania wkrótce (bo mnie palec świerzbi), dzisiaj chciałam poprosić was o uwagę w zupełnie innej sprawie.
do rzeczy zatem, do rzeczy!
powoli rozpropagowaliśmy wśród społeczeństwa informację o telefonach na wnuczka, starszyznę mamy nieźle obcykaną w temacie, już mało kto daje się zwieść na manowce. dzięki członkom rodziny i mediom odebraliśmy staruszkom kredyt zaufania do ludzi oraz wiarę w dobro. cóż zrobić, takie czasy, lepiej zweryfikować poglądy przycinając korzenie osiemdziesięcioletniej lipie niż tę lipę pozbawić wody i gleby, o kuracjach leczniczych nie wspominając.
niestety, zapominamy, że ewolucja postępuje najszybciej w obszarze patologii, dlatego tak trudno wyleczyć nowotwór. o ile przeciętny człowiek jest mało elastyczny, tak cwaniak i kombinator szybko dostosowuje się do zmiennej koniunktury.
niewątpliwie sposób na wnuczka zdezaktualizował się pod wpływem dziarskich jegomościów i żwawych kobitek bijących na alarm każdorazowo, gdy sprawa wyda im się podejrzana.
bravo, bravissimo.
wyszkoleni w sceptycyzmie potrafią wyczuć również fałsz i niebezpieczeństwo w mało jeszcze rozpropagowanym systemie na funkcjonariusza cbś, który poleca przygotować odpowiednią ilość pieniędzy w związku z zatrzymaniem członka rodziny i koniecznością wpłacenia kaucji.
czapki z głów.
ale, ale! wyłudzanie pieniędzy przybrało aktualnie bardziej legalną formę. o tyle niebezpieczną, że trudną do udowodnienia, jeśli sprawca nie zostanie przyłapany na gorącym uczynku lub przynajmniej nie będziemy pamiętać wystarczająco dużo szczegółów dotyczących procesu agitacyjnego, resztę można udowodnić w sądzie.
na pewno niecierpliwicie się już i chcecie przejść do sedna sprawy, ale wstęp jest równie istotny, co rozwinięcie, zakończenie dopiszecie bowiem sami. o tym mimo wszystko za chwilę.
założę się, że wielu z was każe mi się puknąć w głowę na prośbę, żeby wyedukować rodziców, dziadków, ciotki i wujków. pamiętajcie jednak, że człowiekowi, który przez kilkadziesiąt lat żył we względnym spokoju i nie ma do czynienia z przestępczością na co dzień, trudno będzie wyobrazić sobie zagrożenia, jakie stwarza dzisiejszy świat. wy na pewno również nie budzicie się z lampką ostrzegawczą wietrząc wszędzie podstęp. jednak my-wy lawirujemy pomiędzy pracą, domem, szkołą, przedszkolem, urzędem jednym, drugim i piątym, basenem, siłownią, klubem czytelniczym, kursem tańca i uczelnią. znajdujemy się wówczas wśród ogromnej rzeszy ludzi, od których chcąc nie chcąc odbieramy przekazy informacyjne, zbieramy, gromadzimy i przetwarzamy komunikaty, jesteśmy więc nieco bardziej wrażliwi na potencjalne niebezpieczeństwo.
starsi ludzie rozmawiają w przychodniach o swoich przypadłościach, w warzywniaku o pogodzie, sąsiadom zaś chwalą się mądrymi wnukami. poza wiadomościami telewizyjnymi niewiele wiedzą o świecie.
a warto.
działania antymonopolowe i dotacje unijne pozwoliły wielu przedsiębiorcom spróbować konkurować z wielkimi firmami. ostatni trend to sprzedaż energii elektrycznej i gazu.
zatrudnia się (lub też nie) takiego dajmy na to studenta tudzież bezrobotnego absolwenta szkoły o profilu ogólnym na umowę-zlecenie obiecując mu prowizję od każdej, zawartej z klientem umowy na zmianę dostawcy w/w. wiadomix, łatwo nie jest, ceny nie mogą być atrakcyjne w porównaniu do producenta o skali masowej, dlatego żeby przeżyć trzeba zastosować fortel. zamiast próbować koloryzować i ubierać w ładne słowa historyjkę o zaletach nowego dostawcy, o niebo prościej jest rozdygotanej wdowie wcisnąć kit o zmianie zasad rozliczania się i koniecznością sporządzenia aneksu do umowy. poza niższymi rachunkami (kluczowe) oferuje się regularność nadsyłania rachunków w terminie comiesięcznym oraz pomoc w utworzenia stałego zlecenia w banku. to wiele sugeruje, prawda?
tym sposobem, pozostała z jedną emeryturą wdowa szybciutko wyciąga dowód osobisty i drżącą, lecz zadowoloną dłonią składa własnoręczny podpis na papierku, którego nie jest w stanie zrozumieć nawet, jeśli nie ma problemów ze wzrokiem.
gdybyście jeszcze mieli wątpliwości, zapamiętajcie firmowe powiedzenie: człowiek zadowolony, w chuja zrobiony.
własnoręczny podpis nie świadczy o tym, że osoba zawierająca umowę z przedstawicielem handlowym została zapoznała z jej warunkami. mało tego, wprowadzenie w błąd w celu osiągnięcia korzyści majątkowej albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania to oszustwo (art. 286 kk). Jest to przestępstwo (a nie wykroczenie, jak wiele osób sądzi) i nie ma tu określonej kwoty, która miałaby świadczyć o jego zaistnieniu bądź nie.
wierzę, że dbacie o swoich bliskich, uwielbiacie swoje babcie, które pakują wam zawsze słoiki z gołąbkami i szarlotkę na drogę, a dzieciom wciskają w kieszeń zaskórniaki. wierzę, że nie chcielibyście, żeby z groszy, które zostają z emerytury po opłaceniu rachunków i recept, powstało zadłużenie. na pewno kochacie swoich wujków i dziadków, którzy uczyli was nazw grzybów i drzew oraz we wczesnym dzieciństwie zabierali nad rzekę.
dajcie im coś więcej, niż tylko swoje towarzystwo na niedzielnym obiedzie, dajcie im wiedzę, ostrzeżcie, wytłumaczcie.
miłość to nie tylko czułość, miłość to poczucie bezpieczeństwa.
Ps. Być może nawet nie rozróżniacie tych terminów, ale moje uszy więdną każdorazowo, gdy słyszę nieprawidłowe ich używanie, dlatego przypominam:  pokrzywdzonego mamy w kodeksie karnym, poszkodowanego w kodeksie cywilnym.