mózg – cz. 7 /neutransmitery – noradrenalina, adrenalina/

mózg – cz. 7 /neutransmitery – noradrenalina, adrenalina/

Widoczna na schemacie nagłówkowym NORADRENALINA (chemiczny wzór) zwana także NOREPINEFRYNĄ należy, podobnie jak dopamina, do grupy katecholamin, pełni jednak wyłącznie rolę pobudzającą. Jest zarówno neuroprzekaźnikiem, jak i hormonem produkowanym w nadnerczach. Znajdziemy ją w mózgu, ale też we krwi, za jej poziom we krwi odpowiada „ucieczka” tego neuroprzekaźnika z synaps. Jej stężenie, a tym samym działanie jest najniższe podczas snu. Znajdziemy na to logiczne wytłumaczenie – noradrenalina mobilizuje do skupienia uwagi i przygotowania organizmu do ucieczki lub walki w sytuacji kryzysowej. Działa w ten sposób, że przyspiesza pracę serca, co przekłada się na zwiększenie napływu krwi do mięśni. Podczas nagłych zwrotów akcji jest nieoceniona, pozwala bowiem na reakcję na niebezpieczeństwo. Niestety, człowiek bywa wystawiony na zagrożenia, które kumulują się w czasie i nadchodzą z różnych stron. Pośpiech, nadmiar obowiązków, konieczność sprostania wygórowanym wymaganiom, to wszystko może wpłynąć w długim okresie czasu na zwiększoną podaż norepinefryny, w skutek czego pojawi się lęk. Obiektywnie nieuzasadniony, paraliżujący, demotywujący i sprawiający kłopoty z zapamiętywaniem, koncentracją oraz przetwarzaniem wiedzy. Utrudniający wykonywanie pracy niezależnie od stopnia jej skomplikowania, tworzący problemy w relacjach i socjalizacji. Wywołuje kłopoty ze snem, ponieważ poziom noradrenaliny nie spada wystarczająco nisko w nocy, pojawiają się problemy z zasypianiem, albo sen staje się płytki, nierówny, podzielony na odcinki, pomiędzy którymi wybudzamy się.

Szwedzki naukowiec, Hugo Lövheim z Uniwersytetu Umeå, który zajmuje się głównie chorobami wieku starczego o podłożu neurologicznym, pokusił się o sklasyfikowanie emocji pojawiających się wraz z krzyżującymi się efektami trzech neuroprzekaźników: noradrenaliny, serotoniny i dopaminy. W świetle dostępnej wiedzy jest to dość uproszczony schemat, nie uwzględnia bowiem innych czynników oddziałujących na mózg, nie zakłada również, że pęcherzyki zawsze są pełne neurotransmiterów, jednak jako punkt wyjściowy stanowi niezłą wykładnię współdziałania noradrenaliny, dopaminy i serotoniny, które wytwarzane w różnych proporcjach wywołują określone uczucia i zachowania.

Z powodów, o których pisałam w poprzednim poście, mózg może pozostać w niedostatku pewnych cząsteczek. Rezerwy się kurczą i bez sprecyzowanego działania, często chemicznej dawki syntetycznych substytutów, nie ma szans na ich odbudowę lub absorpcję mimo, że jest ich wystarczająca ilość. Jednocześnie może pojawić się nadwyżka innych neurotransmiterów, działających jako neuromodulatory. Różnica polega na tym, że neurotransmisja jest celowym wystrzałem ładunku za pomocą konkretnego pocisku, że się posłużę nomenklaturą zawodową, neuromodulacja natomiast to jak strzelanie w przestrzeń z broni maszynowej – wielostrzałami w różnym kierunku. Noradrenalina oraz opisane w poprzednim artykule serotonina i dopamina, jak również acetylocholina są jednocześnie neuroprzekaźnikami i neuromodulatorami. Podczas, gdy te pierwsze łączą się z wybranymi neuronami, działanie drugich obejmuje komórki nerwowe na większej przestrzeni. Jak sama nazwa wskazuje, funkcja tych ostatnich to modulacja czynności „napotkanych” neuronów na dużym obszarze, co niejako przedstawia schemat. Złość jest prosta do opisania, serotonina nie zostaje wpuszczona do neuronu biorczego, wraca więc do macierzy. Następuje wówczas zwiększona ilość dopaminy i noradrenaliny w mózgu. Nie wiadomo dokładnie, który z nich jest w tym czasie neuromodulatorem, a który neuroprzekaźnikiem, być może oba, ale o innym zasięgu. Łatwo też zdiagnozować stan przyjemny – noradrenalina spada, wzrasta dopamina i serotonina. Nie dość, że widzimy świat w różowych okularach, na dodatek szybciej i bez wielkiego wysiłku chłoniemy wiedzę, jesteśmy bardziej tolerancyjni oraz skłonni do wybaczania. Odwrotny schemat dotyczy cierpienia, noradrenalina szybuje, pozostałe dwa neurotransmitery wykazują spadek. Nie ma większego problemu z określeniem pozostałych emocji, jeśli poznamy właściwości wszystkich neuroprzekaźników, których działanie krzyżuje się.

Doszliśmy do momentu, w którym zaznajomimy się bliżej z ADRENALINĄ. Wszyscy znamy tę nazwę, ponieważ powszechnie używa się jej, kiedy presja rośnie, musimy się zmobilizować i działać niezależnie od tego, czy znajdujemy się w niebezpieczeństwie, czy bierzemy udział w zawodach sportowych. Adrenalina zwana również EPINEFRYNĄ (z greckiego epinephros „nad nerkami”) należy do grupy katecholamin, podobnie jak dopamina i noradrenalina.

KATECHOLAMINY mogą „wychwytawać” inne neuroprzekaźniki z tej grupy, a także produkować noradrenalinę. Wspominam o tym dopiero teraz, gdy znacie już pozostałe najważniejsze neurotransmitery z tego grona, nie bez przyczyny. Wszystkie katecholaminy wywołują ogólne reakcje organizmu przygotowujące ciało do wysiłku fizycznego związanego z ucieczką lub walką, są to: wzrost poziomu glukozy we krwi, przyspieszenie akcji serca, a tym samym wzrost ciśnienia przepływu krwi. Pojawiają się również w wyniku odpowiedzi na czynniki środowiskowe, np. ostre światło, hałas, a także w wyniku reakcji psychologicznych.

Dlaczego na końcu ADRENALINA? Podobnie do noradrenaliny przyspiesza pracę serca zwiększając ukrwienie mięśni i przepływ tlenu do płuc. Za jej syntezę we krwi odpowiada, odmiennie niż w przypadku noradrenaliny, rdzeń nadnerczy, czyli w tym wypadku adrenalina jest hormonem, a nie neurotransmiterem. To zasadnicza różnica, lecz idąc dalej podam wam przykład, który zaznaczy jeszcze jedną odmienność. Od czasu pierwszego badania na studentach przeprowadzonego przez amerykańskich naukowców, wielu uczonych na całym świecie powtórzyło go rozszerzając o kolejne wnioski. Pierwotne badanie polegało na tym, że studentów podzielono na dwie grupy. W pierwszej znaleźli się ludzie świadomi wpływu adrenaliny na zachowanie organizmu i mechanizmu je tworzącego. Druga grupa skupiała osoby zupełnie nieświadome działania tego neuroprzekaźnika. Zagadnienie, któremu poświęcili się w ten sposób naukowcy, miało na celu zweryfikować, jakie uczucie towarzyszy człowiekowi, gdy ciało znajduje się w stanie najwyższej gotowości. Bogaci w wiedzę neurochemiczną studenci podczas zadań wzbudzających te emocje, rozumieli z czego wynika przyspieszone bicie serca i aktywizacja ciała, logicznie, bezemocjonalnie to sobie wyłożyli. Druga grupa szukała wytłumaczenia w związkach przyczynowo-skutkowych, które im przychodziły do głowy w oparciu o życiowe doświadczenie, albo uznawali za słuszne wymyślone przez badaczy podpowiedzi. To pokazuje, że pod wpływem adrenaliny człowiek nie staje się bezpośrednio nerwowo pobudzony lub radosny, udział w tym ma kora mózgowa, która przetwarza bodźce w zależności od naszego poziomu wiedzy, a tym samym wpływa na nasze zachowanie i decyzje, które potrafią pociągnąć za sobą szereg innych błędnych.

Radośni, pozytywnie „podnieceni”, to też działanie ADRENALINY. Rozszerzają nam się źrenice i oskrzela przyspieszając oddychanie, gdy stajemy przed obliczem osoby, która wydaje nam się atrakcyjna. Gdy przystępujemy do flirtu, który ma szansę na rozwinięcie, znajdujemy się pod wpływem epinefryny tak samo, gdy denerwujemy się przed egzaminem.

Troje naukowców z dzieciny neurobiologii, psychologii i socjologii wykazało, że stres przedegzaminacyjny powoduje wzrost wszystkich katecholamin poza dopaminą, która wykazuje wówczas spadek. Trzeba wiedzieć ponadto, że żadna z katecholamin nie pokonuje bariery krew-mózg, czyli nie przekracza granicy pomiędzy mózgiem a resztą organizmu. Adrenalina występuje w nieznacznych ilościach jako neuroprzekaźnik, ale produkowana w nadnerczach jest obecna w o wiele większym zakresie we krwi, ślinie, moczu. Właśnie przez m.in. jej obecność w ślinie można było przeprowadzić badania naukowe bez ogromnych kosztów, jakich wymaga obrazowanie za pomocą kosmicznie brzmiącej pozytronowej tomografii emisyjnej. Dzięki stężeniu hormonu w organizmie można ją wykorzystywać w diagnostyce nowotworowej i zaburzeń neurologicznych.
Dla zweryfikowania naszych postaw w ujęciu psychologicznym (szczególnie pracując nad wpływem stresu i jego skutkami) duże znaczenie ma to, że adrenalina jest produkowana w większości w przez rdzeń nadnerczy w układzie podwzgórze – przysadka – nadnercza w przeciwieństwie do „wycieku” noradrenaliny w układzie synapsy – nadnercza. Rozróżnia to ich reaktywność emocjonalną, czyli skłonność do intensywnego reagowania na bodźce wywołujące uczucia, które czynią człowieka nadwrażliwym, osobę o niskiej odporności emocjonalnej i silnie reagującej na problemy. (Znajdziecie tego odzwierciedlenie w artykułach o agresji i stresie, które piszę). Jest to istotne, ponieważ w dużym stopniu osobowość, czyli indywidualność człowieka, wpływa na subiektywne natężenie odczuwania emocji. Wiedza na ten temat daje większe możliwości diagnozowania i leczenia osób, które genetycznie lub środowiskowo mają zawyżoną skłonność do nadwrażliwości (lub jej braku, choć w tym przypadku sprawa jest bardziej skomplikowana).

Istnieją badania, które pokazują, że poziom katecholamin jest różny u obu płci w momentach krótkotrwale stresogennych. Wynika z nich, że mężczyźni mają ich wyższy ich poziom w niektórych tożsamych sytuacjach, co świadczy o większym zdenerwowaniu panów w oczekiwaniu na to samo zdarzenie (oczywiście istnieją momenty, w których suma owych neuroprzekaźników jest w zasadzie taka sama). Jak to świadczy o świecie sterowanym przez mężczyzn? Oczywiście, pytanie jest żartem. Co innego narażenie na czynniki niezależne od naszego postępowania, wynikające z okoliczności (stres), co innego pobudzenie wysiłkiem poznawczym (egzamin). Jako ciekawostkę dla osób wciąż szkolących się podam informację, że lekki stres działa mobilizująco, ale duże zdenerwowanie przed sprawdzianem zdobytej wiedzy powoduje jej zapominanie, gdy przestaje być wymagana, tj. np. po uzyskaniu wyników. Jeśli emocjonujemy się bardzo i nie uzyskamy odpowiedniego efektu, do poprawy egzaminu będziemy się musieli przygotować rzetelnie od nowa. Skłania to do przemyśleń, czy system szkolnictwa wczesnego oparty na rozstrzale od negatywnych do pozytywnych ocen służy dzieciom. Wszak wszyscy doświadczamy czarnych dziur, gdy w dorosłym życiu zostajemy zapytani o podstawową wiedzę przekazywaną nam placówkach dydaktycznych. Psychologiczny sens mówienia uczniowi, że jest niejako gorszy i głupszy ma realny wpływ na jego ocenę, a tym samym na koncentrację, szybkość i jakość uczenia się. Widać tutaj, że bardzo ważny jest przekaz, wyrażanie uwag w pozytywny sposób, np. chwaląc za to, co zostało dobrze wykonane w przeciwieństwie do zwracania uwagi wyłącznie na błędy. Mózg ludzki jest mądry, niezależnie od pozycji wyjściowej można wzbudzić w nim potencjał, lecz uwarunkowane jest to również wpływem otoczenia.