mózg – cz. 6 /neurotransmitery – dopamina, serotonina/

mózg – cz. 6 /neurotransmitery – dopamina, serotonina/

Jak już wiecie z poprzedniego artykułu, neurotransmitery, inaczej zwane neuroprzekaźnikami lub neuromediatorami współdziałają ze sobą tak, żeby dopasować nasze reakcje, nastrój i uczucia adekwatnie do sytuacji, w której się znajdujemy. W wielkim skrócie i uproszczeniu na przykład to, że ktoś jest nam przychylny i okazuje nam w konkretnej sytuacji sympatię powoduje wydzielanie się w naszym mózgu dopaminy, serotoniny i oksytocyny, co sprawia, że czujemy się komfortowo i dążymy do powtórzenia podobnego stanu. Neuroprzekaźniki decydują o tym, co czujemy w danych okolicznościach, ale również z jaką mocą. W przypadku, gdy uśmiechamy się w konsekwencji miłej obsługi w sklepie, sygnały z mięśni twarzy zostają przesłane do mózgu i w kompilacji różnych neuromediatorów, które działają jednocześnie, nasze samopoczucie poprawia się. Analogicznie doznajemy złych nastrojów w sytuacji odwrotnej, dajmy na to, gdy partner naburmusza się o coś nieistotnego lub szef wyraża swoje niezadowolenie nie z powodu źle wykonanego przez nas obowiązku, ale przez własne kiepskie samopoczucie. Bardzo istotne jest, jak zmiany fizyczne w naszym ciele wpływają na nastroju, z czego najczęściej nie zdajemy sobie sprawy. Naukowcy dowiedli bowiem, że z 10 osób, które cierpiały na depresję, po podaniu botuliny (powszechnie znanego botoksu) do tzw. lwiej zmarszczki pomiędzy brwiami, pojawiającej się, gdy jesteśmy źli, sfrustrowani, 9 z nich wyleczyło się z tego schorzenia w ciągu 2 miesięcy od wstrzyknięcia preparatu. To bardzo cenne spostrzeżenie, ponieważ dotąd długo byliśmy nieświadomi, że środowisko, które wywiera na nas negatywny wpływ, niezależnie od tego, jak bardzo staramy się w nim pozostać sobą i krzewić fundamentalne wartości, oddziałuje na człowieka w sposób stricte fizyczny, a to przyczynia się do powstawania chorób wywołanych wadliwą podażą neurotransmiterów w mózgu.

Żebyście z tego długiego wstępu zrozumieli więcej, przeprowadzę was przez krótką charakterystykę neuroprzekaźników, które w bardzo konkretny sposób sterują naszymi działaniami poprzez wywoływanie w ludziach określonych nastrojów.

Powyżej widzicie wzór chemiczny DOPAMINY. To bardzo ważny neuroprzekaźnik, swoisty top of the top. Dynamit. Należy do grupy katecholamin, wśród których wyróżnimy również adrenalinę i noradrenalinę, ale tylko dopamina pozwala odczuwać przyjemność z różnych stanów. Ukształtowana ewolucyjnie, gdy do przetrwania gatunku potrzebne było zadowolenie z jedzenia i seksu, albo przeciwnie, unikania cielesnych przyjemności z osobnikami o fizjonomii i zachowaniu wskazujących na nikłą przetrwalność genów w potomstwie i jego zdolności do dalszej prokreacji, utrzymania ciąży i wychowania czy reagowania z obrzydzeniem na śmierdzący pokarm zwiastujący truciznę, w obecnym stanie rozwoju mózgu związana jest z tzw. UKŁADEM NAGRODY w najważniejszym organie człowieczego organizmu. Neurony dopaminergiczne, czyli te zdolne do wydzielania dopaminy do synaps, tworzą sieci torując sobie szlaki łączące różne części mózgu przez wydłużenie aksonu.

Rola DOPAMINY nie kończy się na wytwarzaniu w momencie bezpiecznym bądź hamowaniu przyjemności w przypadku zagrożenia. Jest neuromodulatorem woli człowieka, bo pomimo, że wielokroć poddajemy się wpływowi wyrzutu dopaminy, jesteśmy go często w stanie świadomie kontrolować, na przykład mobilizować się do obowiązków mimo ciekawszych możliwości spędzania wolnego czasu albo wykonywania zawodu adwokata, który mimo osobistej odrazy do przestępcy potrafi bronić go sprawnie i dyplomatycznie w oderwaniu od osobistej opinii. UKŁAD DOPAMINERGICZNY to 8 szlaków łączących prymitywne części mózgu z mózgowiem, co oznacza, że neurony mogące wyeksportować dopaminę znajdują się w tych obszarach jednocześnie. Gdy dopamina zostanie wysłana do ciała migdałowatego w układzie limbicznym (szerzej tutaj), wywiera wpływ na emocje i wrażenia, skierowana do hipokampu, pozwala zapamiętać te uczucia, jeśli trafia do prążkowia (w korze mózgowej, wzgórzach i pniu mózgu), zapamiętujemy całe wydarzenie z tym związane. Dzięki temu, że dopamina funkcjonuje równolegle, na różne ośrodki, pozwala się uczyć (bywa, że na błędach), rozwijać i gdy informacje te zostaną przeniesione do pamięci długotrwałej, zwalnia obszary robocze, ponieważ, cały kompleks zdarzeń i odczuć związany z nabytą wiedzą przechodzi do nieświadomości, nie musimy go przywoływać na zasadzie nowości, o której dopiero się dowiadujemy i traktujemy jako łamigłówkę. Taka praca pochłania mnóstwo energii, a mózg nie jest organem czerpiącym ją z powietrza. Przeciwnie, zużywa ogromne ilości paliwa na wszystko, co nowe – nowe, bo całkiem nowe albo nowe, bo zapomniane przez niewykorzystywanie.

DOPAMINA nie jest jednak Matką Teresą czyniącą wyłącznie dobro. Bierze udział w tworzeniu nawyków (również tych beznadziejnych) oraz uzależnień, na które jesteśmy wystawiani codziennie przez psychologiczne manipulacje marketingowe producentów wszelkiej maści. Należałoby tu odróżnić wpływ czynników zewnętrznych, jak reklama, od samodzielnych – towarzyszenie nam codziennie używek, bardzo szybko uzależniających lekarstw i narkotyków, ale to temat na osobny wpis. Dodam tylko, że fizyczne uszkodzenie układu dopominergicznego lub struktur mózgu będących na drodze szlaku dopaminy, a także degeneracja neuronów dopaminowych z innych, często skomplikowanych powodów, może prowadzić człowieka np. do głodzenia się, depresji, niemożności skupienia uwagi czy braku kontroli nad ruchomością.

Kolejnym neuroprzekaźnikiem, który inicjuje ludzki dobrostan jest SEROTONINA. Zauważycie pośrednio jej wzrost przez poprawę nastroju po zjedzeniu słodyczy lub wysiłku fizycznym, a także w efekcie działania promieni słonecznych. To dlatego sport, plażowanie i pałaszowanie czekolady poprawia nam nastrój. Serotonina odpowiada również za poczucie spokoju hamując nadmierną aktywność pobudzającą innych neuronów, wysyłających/odbierających pewne neurotransmitery. O ile wysoki jej poziom daje poczucie spełnienia i komfortu, tak jej niedobór oznacza spadek formy, poczucie lęku, a nawet depresję. Reguluje także odczuwanie bólu, mechanizmy snu i czuwania oraz wraz z melatoniną wpływa na trawienie. To m.in. dlatego podczas większego napięcia reagujesz bólem brzucha lub/i biegunką (co potocznie określa się zespołem jelita drażliwego, jeśliby opisywać objawy), trudnościami w zasypianiu, albo przeciwnie, szybko zapadasz w sen, ale wybudzasz się często nie zapadając w głęboką fazę snu, przez co budzisz się zmęczony, z każdym dniem coraz bardziej. Są to tzw. OBJAWY SOMATYCZNE, czyli fizycznie objawiające się reakcje na problemy psychiczne (wywołane stresem, złym odżywianiem, wadliwą pracą hormonów, genetyką), które z kolei pobudzone zostały przez uszkodzenie jakichś części mózgu lub zmianę w poziomie neurotransmiterów, w tym przypadku serotoniny.

Problemem w przekaźnictwie serotoniny jest często nie jej brak, ale wadliwie działające receptory, które nie są w stanie pobrać wysłanego impulsu chemicznego. Wówczas serotonina wraca przez szczelinę synaptyczną do neuronu dawczego. Nazywamy to WYCHWYTEM ZWROTNYM SEROTONINY. Na rynku dostępne są leki farmaceutyczne, które ułatwiają przewodnictwo serotoninowe uskuteczniające jej absorpcję. Co ciekawe, w Stanach Zjednoczonych środki te zostały dopuszczone do publicznego przekazu na zasadzie powszechnej reklamy i funkcjonują na rynku marketingowym tak samo, jak środki przeczyszczające, syropy na kaszel czy suplementy diety (np. Prozac – jest to nazwa handlowa, może występować każdorazowo pod inną wytwarzany przez różnych producentów). Ma to związek z ich funkcją antydepresyjną i nieuzależniającym charakterem. W ówczesnych realiach jesteśmy narażeni na stres płynący różnymi kanałami, od pośpiechu, przez nadmiar obowiązków po starania zmierzające do utrzymania się w coraz droższym świecie. Wystawieni na pokusy konsumpcyjne, żyjący pod presją dorównania innym nie zauważamy symptomów, które świadczą o tym, że każdy z tych elementów psuje nasze zdrowie oraz relację z samym sobą i otoczeniem. Osoby z głęboką depresją mają znacznie mniej receptorów zdolnych do pobrania serotoniny, podobnie człowiek znajdujący się pod wpływem długotrwałego stresu. Wówczas część neurotransmiterów wraca do komórki nerwowej, która ją uwolniła. Żeby temu zapobiec, a tym samym poprawić jakość życia, stosuje się tzw. SELEKTYWNE INHIBITORY WYCHWYTU ZWROTNEGO SEROTONINY. Ich działanie widoczne jest dopiero po kilku tygodniach zażywania, lecz wciąż jest to kwestia indywidualna, dotąd nie określono przyczyny rozbieżności czasowych skutkujących pierwszymi efektami. Niestety, nie każdy ulegnie wpływowi owych środków farmakologicznych z prostego powodu – nie zawsze przyczyna choroby jest jedna, albo też widoczne dla lekarza zmiany mogą być wynikiem ukrytych, niemożliwych do zobrazowania i zmierzenia błędów w funkcjonowaniu mózgu, czego widocznym następstwem jest spadek absorbowanej serotoniny. Wiadomo natomiast, że w przypadku depresji znaczący jest np. poziom dopaminy, ale to również nie będzie jednoznaczna wykładnia, mamy bowiem za mało danych, żeby celnie mierzyć w czynnik powodujący schorzenie.

Chciałabym na koniec przestrzec przed samowolnym zażywaniem selektywnych inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny (jakkolwiek w Polsce przepisywane są one na receptę), ponieważ ograniczona wiedza na temat funkcjonowania mózgu może doprowadzić osobę przyjmującą je do śmierci. Farmaceutyki, o których mowa, w zależności od substancji czynnej nie mogą być łączone z niektórym środkami farmakologicznymi (w zakresie tych o podobnym działaniu). Ich nadmiar w organizmie, połączenie z niektórymi środkami przeciwbólowymi i przeciwmigrenowymi, a także spożywanie ogromnych ilości pożywienia bogatego w tryptofan oraz połączenie ich z suplementami diety zawierającymi tryptofan prowadzi do zespołu serotoninowego. Jego objawy są pokaźne: od nudności, biegunki, wymiotów i bólu głowy przez nadciśnienie, nadmierne pocenie się, bezsenność, sztywność mięśni po problemy z koncentracją, niepokój, rozszerzenie źrenic i halucynacje.

Zdarza się, że obyci z tematem depresji i chorób wywołanych stresem, którymi karmią nas mass media, pędzimy do lekarza po dawkę „wchłanialnej serotoniny”. Być może nie jest konieczne dostarczanie jej sobie w formie tabletek, ale będziecie tak przekonujący wierząc święcie, że znajdujecie się w epicentrum cyklonu i namówicie lekarza pierwszego kontaktu (rzadziej) lub psychiatrę (częściej) do wypisania recepty. Proponuję wcześniej usiąść i się zastanowić, co w swoim życiu możecie zmienić. Jeśli nie będą możliwe zmiany spektakularne, albo ich dokonanie zajmie trochę czasu, zadbajcie w międzyczasie o dietę i ewentualnie suplementujcie się. Poprawę nastroju przynosi odpowiedni poziom witamin z grupy B, których często nam brakuje. Dodatkowy problem rodzi brak słońca, ale można to obejść zaopatrując organizm w zbawienne dla mózgu kwasy omega-3, wit. D3, a także wspomniany wyżej tryptofan (często sprzedawany jest w połączeniu z B kompleks w różnych dawkach, ale warto również skłonić się ku produktom w niego obfitujących, tj. w len, soję i kiełki soi, sezam, migdały, orzeszki ziemne, niebieski mak, parmezan, tłusty ser myśliwski, camembert, pełnotłusty ementaler, chudy twaróg, odtłuszczone mleko w proszku, suchy groch, polędwicę sopocką, pieczony schab, tuńczyka w oleju i kaszę mannę).

Na dzisiaj tyle. Fajnie, jeśli dotrwaliście do końca. W następnym odcinku ciąg dalszy informacji o neuroprzekaźnikach, tym razem na tapetę wskoczy adrenalina i noradrenalina. Zapraszam.