Małe eksperymenty ze szczęściem, czyli o starości część pierwsza

Małe eksperymenty ze szczęściem, czyli o starości część pierwsza

Posiadanie partnera wydłuża życie, kobietom o 2, mężczyznom o 7 lat. Czy to ważne?

W dobie PETA, CETA, konsumpcjonizmu alfa-beta powinniśmy wszyscy szukać na gwałtu rety drugiej połówki jak tylko stracimy relację z pierwszą, albo dbać o obecnego partnera, chuchać i dmuchać aż do wypęku.

Społeczeństwo starzeje się w zastraszającym tempie, nie pomaga nam w tym zabieganie o podwyższenie statusu majątkowego, komfortowe życie, dostęp do lepszej, szybszej i skuteczniejszej opieki medycznej. Zmian w organizmie starzejącego się człowieka nic nie odwróci, można je spowolnić, ale najlepiej szanować swoje ciało i utrzymywać umysł w dobrej formie – dwutorowe działanie jest skuteczniejsze od wybiórczego stosowania potencjalnych odmładzaczy.

Szybciej zabija nas nie tylko chęć bogacenia się, pęd do władzy, czy ogólna życiowa hipokryzja skumulowana w płytkach miażdżycowych, ale przede wszystkim niewiedza.

Większość ludzi żyje na warunkach dyktowanych przez wielkie koncerny handlowe. Jedzą śmieci, kupują śmieci, produkują śmieci. Niszczą siebie i środowisko, wpływając na to pośrednio lub bezpośrednio. Gdyby konsument był zainteresowany, miał podstawową wiedzę wyniesioną z placówek edukacyjnych i domu rodzinnego, a wreszcie – jeśliby chciał wiedzieć i zrozumieć, nie byłoby popytu, wobec czego prawo rynku szybko zlikwidowałoby podaż. Nie potrzeba do tego wiedzy specjalistycznej, nie ma konieczności studiowania makroekonomii i rynków finansowych, obecny świat obfituje bowiem w szeroki dostęp do informacji. Szerokopasmowy nawet.

Regulacje UE nakazały wprowadzenie w Polsce szczegółowego oznaczenia produktów handlowych – od żywności, przez środki chemiczne, po elektronikę. Mamy wybór pomiędzy dobrym a złym, zdrowym a chorobotwórczym, biodegradowalnym i wyniszczającym środowisko. A jednak. Pojedynczy człowiek być może czyta etykiety ze zrozumieniem, nie tylko spożywcze, ale też metki na ubraniach, opisy środków czystości, kosmetyków, artykułów agd, wszystko z czym ma do czynienia na co dzień, lecz patrząc na ogół społeczeństwa nie ma powodów do radości. Jeśli w tak przyziemnych sprawach nie stosuje się umiaru w nabywaniu dóbr, ani nie szuka alternatywy dla najłatwiejszego w dostępie, generującego wysokie zużycie energii, cóż tu mówić o zimnych wojnach, geoinżynierii czy energii atomowej, czy innych elementach rosnącej podaży technologicznej, będącej odpowiedzią na tak słodko-pierdzący rozwój kapitalizmu.

Człowiek skraca sobie i nowym pokoleniom życie oraz warunki zdrowego funkcjonowania na własne życzenie nie myśląc o tym zbyt wiele. Uważam, że to bardziej przerażające niż islamska działalność zbrodnicza. Może łatwiej by było, gdybyśmy codziennie w dni powszednie chodzili z przyklejonymi do czoła kartkami z informacjami, co nas niszczy: brak ruchu, złe odżywianie, używki, przepracowanie i przemęczenie, długotrwałe przebywanie w pomieszczeniach wraz z osobami przechodzącymi infekcje wirusowe. Odnoszę wrażenie, że nic nie zadziałoby lepiej na świadomość masową niż nagminne przypominanie związku przyczynowo – skutkowego.

***

W kolejnych postach przeczytacie o:

  • czynnikach, które bezpośrednio skracają życie współczesnego człowieka,
  • przyjemnej stronie starości,
  • wywołującej uśmiech książce Małe eksperymenty ze szczęściem. Sekretny dziennik Hendrika Groena, lat 83 i 1/4.

***

Zdjęcie nagłówkowe pochodzi STĄD. Proponuję zapoznać się z zamieszczonym pod nim artykułem.