linki, sznurki, gumki z majtek

kapuściński, kawał egoisty, ale i świetnego faceta, powiedział w wywiadzie, że jeśli się w dzisiejszych czasach pisze, trzeba bardzo dużo czytać. nie do końca ułożyłam się ze składnią, ale pomijając pierdoły sens tej prostoty powala na kolana. rysiek trafił w sedno (wszystkie ryśki to fajne chłopaki), choć nie jestem pewna, czy zorientował się o dwuznaczności tej wypowiedzi. wyedukowany kulturalnie czytelnik z każdą przeczytaną książką, obejrzaną wystawą, spektaklem czy filmem osiąga pewien stopień wtajemniczenia, który przestaje mu wystarczać po zaspokojeniu potrzeby wiedzy (ergo przyjemności). różnorodność jest w cenie. z drugiej strony autor mający apetyt na większe grono odbiorców musi wiedzieć, co nas kręci, co nas podnieca. masówka daje profity, jednak trywializuje jakość.

a jeśli o jakość chodzi, udało mi się przeczytać w ciągu ostatniego tygodnia gro sprzecznych opinii na temat wydarzeń w kraju i na świecie. nie, żeby to była dla mnie nowość, raczej niespotykane zrządzenie losu, które skłoniło mnie do wysłuchania i przeczytania tych wszystkich bredni. w medialnej centryfudze przydaje się podstawowa umiejętność odsiewania ziarna od plew, powinno się jej uczyć w szkołach powszechnych, bez możliwości wykradania lekcji na zajęcia religii. a całki, rachunek prawdopodobieństwa, figury przestrzenne osadzić w realiach tak, żeby nauka miała sens. cwaniakowi wiedza szkolna się nie przyda, a kujon nie powiąże prawdziwego życia z udowadnianiem prawdziwości równania na piechotę.
logika to też nauka, z zakresu matematyki zaiste i tutaj wracamy do kapuścińskiego. informacje nie poparte wiedzą naukowo-historyczną wpływają na losy społeczeństw i w efekcie całego świata. generalnie człowiek nie jest zainteresowany niczym więcej, niż tylko swoim małym, osobistym światkiem, a jego poglądy kształtowane są w oparciu o wytłuszczone nagłówki gazet, tudzież zasłyszane, stronniczo przekazywane już u źródła informacje, na mediach kończąc. rzucam wam na pożarcie ten tekst vs. ten, ciekawa jestem w którym momencie uruchomi się wam lampka ostrzegawcza. islamizacja europy to w chwili obecnej nie tylko temat zastępczy, ale problem, który będzie narastał. i znów zacytuję ryśka: największa słabość kultury – że nie jest w stanie powstrzymać zbrodni.

jako, że w moim życiu dzieją się rzeczy niegodne zapisu ku potomności, poglądy na rzeczywistość mam klasycznie niemedialne i biorąc pod uwagę, że przeczytałam tylko trzy książki od początku roku (wszystkie trzy mało rozwojowe, za to z wątkiem kryminalnym w tle), podzielę się z wami różnorodnościami odciągającymi od siąpiącego za oknem deszczu.

szydełkowy alfabet – ku zaskoczeniu i uciesze gawiedzi małe, a nie wielkie litery.
***