jesienne DIY

jesienne DIY
Jestem misiem. Nie nudzi mi się. Ziewam, Przytulam się do pluszaków, żeberka grzejnika wypalają mi na plecach równoległe ślady. Najchętniej robiłabym nic, czyli tylko to, co lubią misie.
Zmuszam się, żeby wstać, umyć głowę i wyjść z domu. Na siłownię, do sklepu, po dzieci do szkoły. Już tydzień nie trzymałam w dłoniach aparatu. Chce mi się zupy. Różnorodność herbat i ziół spada z półki. Książki, książki za mną tęsknią. Wciąż zimno mi w ramiona, w szufladzie spoczywa dorodny wybór szali i chust, przedwczoraj kupiłam kolejną. Dwa nowe kardigany sobie zafundowałam, w niczym innym teraz po domu nie chodzę, nawet w dresach.
Druga odsłona jesieni.
Coraz bardziej kreatywna.
Nieśmiało twórcza.Rozpędzasz się powoli, gromadzisz przybory rękodzielnicze, zaczynasz działać, żeby zimą móc wręczyć własnoręcznie stworzone prezenty gwiazdkowe.
To jeszcze nie ten etap, proponuję jednak jesienną rozgrzewkę.

Pod zdjęciami znajdziecie odnośniki do tutoriali.

Maczane w tuszu nie opadłe jeszcze liście, odbijane na tkaninie. Proste i efektowne.

 

 

Piegowate żołędzie. Mała rzecz, a cieszy.

 

 

Chyba, że wolicie filcowanie:

 

Coś w temacie dyni – jeszcze modny, ledwo zipiący już wzór chevron.
To już ostatni dzwonek na ten motyw.

 

via

Ocieplacze.

 

via

Wieniec z liści byłby zbyt banalny, a liściaste róże nieco oklepane.
Jak widać, prostota to nie minimalizm, a jakże zachwyca.