Po przydługim, ale według mnie koniecznym wstępie, który zawłaszczył cały poprzedni artykuł, wypadałoby w końcu przejść do meritum. Będzie trudniej, bo dla mnie to pewnego rodzaju norma, w trakcie poszczenia działam nawykowo – mechanicznie, ale się postaram. Być może jaszcze kiedyś sama będę musiała skorzystać z tej wiedzy, gdy organizm zacznie niedomagać, a główka strajkować, co wielce prawdopodobne, że nastąpi szybciej, niż mogę prorokować. Póki co będę jadła dużo swojskiego masła.

Do dzieła zatem.

Istota postu Dąbrowskiej.

Jeśli przeczytaliście TEN wstęp do postu dr Dąbrowskiej wiecie już, że polega on na radykalnym ograniczeniu białka, węglowodanów i tłuszczów, co ma na celu wyłączenie ośrodka głodu oraz włączenie tzw. odżywiania wewnętrznego, czyli procesu samoleczenia organizmu.

Sześciotygodniowy post stosowany dwa razy w roku wg. dr Dąbrowskiej pomaga zwalczyć zaawansowane choroby z autoagresji (miażdżycę, gościec, zwyrodnienia stawów, itp.), początkowe stadium nowotworu, otyłość, która zawsze jest powiązana z innymi dolegliwościami, itp.  Podobno. Są to obietnice samej autorki diety, dane pochodzące z wypowiedzi niektórych lekarzy zajmujących się leczeniem przez żywienie oraz (w większości) samych pacjentów tudzież samozwańczych poszczących. Ja swój pierwszy post zastosowałam po długim leczeniu farmakologicznym, mogę więc być wiarygodna wyłącznie w zakresie własnych doświadczeń z dietą stosowaną dopiero za drugim i trzecim razem. Jestem w stanie potwierdzić, że krótsze posty są skuteczne w leczeniu niektórych zmian chorobowych w obrębie immunologii, co może mieć jednak ścisły związek z nieodpowiednimi dawkami i proporcjami dostarczanych składników odżywczych przed przystąpieniem do zmian żywieniowych. Co więcej, jestem pewna, że większość chorób powstaje z powodu nieodpowiedniego przyjmowania pokarmów i medykamentów. Dodatkowym czynnikiem jest także stres (który, jak napisałam w poprzedniej notce, często bywa objawem, a nie przyczyną), jednak przewlekły i długotrwały skutkuje często wydzielaniem hormonów powodujących przybieranie na wadze, a to dopiero wstęp do innych schorzeń. Dlaczego stres jest najczęściej konsekwencją, a nie czynnikiem zapalnym? Ponieważ nerw błędny łączący otrzewną z mózgiem wysyła prawie dziesięć razy więcej informacji z przewodu pokarmowego do mózgu, a nie odwrotnie. Dodatkowo to w jelitach wchłanianych jest wiele istotnych dla organizmu wartości odżywczych, więc zaburzona ich praca jest w stanie wpływać na nastrój. Śmieję się, że w trakcie i po poście Dąbrowskiej moja odporność na głupotę jest spektakularnie większa. Gdy jem w sposób zbilansowany, nie czuję pierwotnych instynktów wobec osób, które w innym wypadku mierżą mnie i irytują.

Ale, ale! Nawet jeśli jeszcze nie masz żadnych objawów chorobowych, ale jesz co popadnie, głównie żywność przetworzoną, regularnie zażywasz aspirynę, masz niedobory witamin i zakwaszony organizm (trudno nie mieć, skoro wpieprzasz czipsy i ciastki), wkurwiasz się stale, o wszystko i na wszystkich, używasz ton plastiku na co dzień, kupujesz i nosisz (być może nieświadomie) nieatestowaną odzież z Chin czy Indii, wtedy potrzeba ci jakiejś mocy sprawczej, która wciągnie cię na tory zdrowego życia. Post Dąbrowskiej jest ku temu najkrótszą drogą, ale nikt nie udowodnił, że najskuteczniejszą i najlepszą. Nawet przeprowadzanie go pod nadzorem lekarza nie daje gwarancji na zachowanie wszelkich atrybutów zdrowego organizmu. Jedno jest jednak pewne, łatwo dzięki niemu przejść przez najgorszy okres zmian żywieniowych, ponieważ po kilku dniach wyłączony zostaje ośrodek głodu i to, co podczas stopniowego porzucania używek dłużyłoby się w nieskończoność i zniechęcało do kontynuacji, załatwione zostaje niemal natychmiastowo.

Co i ile jeść podczas postu Dąbrowskiej oraz dlaczego tak?

Pamiętaj, że możesz zjeść 400-800 kcal dziennie w postaci kiszonek, owoców (nieograniczenie cytryny, pół grejpfruta, 2 jabłka, owoce jagodowe w ilościach dekoracyjnych) i warzyw (cukinia, kapusta – wszystkie odmiany, burak, dynia, ogórek, patison, marchew, brukselka, papryka, por, pietruszka, czosnek, seler, seler naciowy rzepa, rzodkiew, chrzan, pomidor, cebula, kalafior, fenkuł, brokuł, kalarepa, sałata – wszystkie, nacie warzyw korzeniowych, jarmuż, szpinak) oraz ziół, a także przypraw jednorodnych. Wolno używać agar agar do zagęszczania. Nie pytajcie, czy można jeszcze to i tamto. Jeśli nie ma na liście, to nie można i kropka. To nie jest dieta oparta wyłącznie na określonej liczbie kalorii, których nie możesz przekroczyć. To jest post z wieloma warunkami i obwarowaniami.

W związku z powyższym podkreślam, że od reguł postu nie ma odstępstw. Jeśli znacznie przekroczycie limit spożywanych kalorii (przy tak niskich wartościach „znacznie” jest pojęciem dość zabawnym), pozwolicie sobie na coś spoza listy, zapomnicie się, zarzućcie kontynuację postu. Odżywianie wewnętrzne, na którym on bazuje wyłączy się (zaczniecie odczuwać głód) i organizm zaprzestanie czerpania ze złogów, zacznie się natomiast wyniszczać. Dlatego też tak ważny jest proces wychodzenia (czyli stopniowego wprowadzania zabronionych składników), który ma na celu pozbawienie organizmu wątpliwej przyjemności szoku oraz efektu jojo.

Jak wygląda życie poszczącego w trakcie diety Dąbrowskiej?

Przez pierwszych kilka dni postu (zazwyczaj 2-3) odczuwa się osłabienie, ból głowy graniczący z migreną, mdłości, mogą nawet pojawić się wymioty. Nie każdego będzie to dotyczyło w równym stopniu, wszystko zależy od postępu degradacji waszego ciała, a dosadniej – efektu jaki spowoduje odstawienie produktów szkodliwych, które spożywaliśmy w nadmiarze (głównie cukier, kawa i nikotyna wraz z substancjami smolistymi). Ważne, żeby nie zażywać żadnych środków przeciwbólowych. Dr Dąbrowska dopuszcza doraźnie Apap, jednak podkreśla, że jest to zarezerwowane do naprawdę krytycznych sytuacji związanych z progiem odczuwania bólu. Wiem, że każdy kto dostanie migreny będzie twierdził, że jego przypadek jest nagły, ale to nieprawda. O ile zażycie tabletki przeciwbólowej w pierwszym dniu postu jeszcze ma jakiś sens, o tyle w kolejnych już żadnego. Albo się odtruwamy, albo dupa z króla.

Uczucie łaknienia znika zazwyczaj po 3 dniach, jednak czas ten może ulec wydłużeniu. Poza indywidualnymi uwarunkowaniami ma na to wpływ m.in. jedzenie ciepłych pokarmów. Należy pamiętać, że post bardzo wychładza organizm, wskazane jest, żeby rozgrzewać się w miarę potrzeby, jednak jedzenie wyłącznie gorących posiłków osłabia procesy metaboliczne, ozdrowieńcze. Wielce prawdopodobne, że podczas trwania całego postu będziecie odczuwać uczucie zimna, dreszcze. Spożywane warzywa i owoce nie są w stanie rozgrzać narządów wewnętrznych, dlatego organizm zużywa własne zasoby. Zziębniętym polecam zaparzanie świeżego korzenia imbiru, którego smak można nieco zneutralizować sokiem z cytryny. Ja tak zaczynałam każdy dzień mimo, że dotychczas nawet zapach imbiru powodował we mnie niekontrolowaną agresję. Na poście jednak wszystko się zmienia, nic nie jest na stałe.

Wspominając o gorących posiłkach trzeba też zaznaczyć, że niektóre produkty żywnościowe po ugotowaniu mają wyższy indeks glikemiczny, dlatego należy ograniczyć jedzenie po obróbce termicznej: dyni, buraków, marchwi, jabłek. Przy okazji pamiętajcie, że zwiększa się ich wartość kaloryczna i o ile wcinając surowiznę trudno jest podczas postu przekroczyć 800 kcal, gotowane mogą narobić – nomen omen – bigosu.

W zależności od chorób – znanych i utajonych mogą w różnych momentach trwania postu wystąpić objawy chorobowe, tzw. kryzysy ozdrowieńcze. Niepożądane zmiany wewnątrz ciała to struktury białkowe, którymi organizm żywi się w pierwszej kolejności. Trwający 2 dni nieznośny ból zatok, a później niespodziewane ich samooczyszczenie, czy uczucie ołowianych nóg, które nagle mija to właśnie przykłady kryzysów ozdrowieńczych. Wszystko pod warunkiem przestrzegania zasad postu. Jeśli jednak mieliście deficyty składników odżywczych (np. witamin, mikroelementów), pojęcie kryzysu ozdrowieńczego może być fałszywe, ponieważ dyskomfort zdrowotny może oznaczać pogłębienie się braków, które skutkują określonymi schorzeniami. Najczęściej podczas postu występują: sucha skóra, bóle stawów, rozdrażnienie, płaczliwość.

Wróćmy jeszcze do pojęcia deficytów. Post to eliminacja pewnych grup pokarmów, a tym samym niektórych składników odżywczych. Inne, dostępne w pożywieniu, nie mają przewodnictwa, które pozwala im się wchłonąć. Dla osoby z niedoborami post będzie oznaczał ich pogłębienie. Najczęstszym objawem są wypadające włosy i łamliwe paznokcie, wspomniana już przesuszona skóra. Zalecane do picia 2-3 litry wody dziennie, mające wspomóc detoksykację, jednocześnie wypłukują elektrolity, których nie ma jak uzupełnić (namiastką jest woda z cytryną i odrobiną soli morskiej/himalajskiej). Woda natomiast jest niezbędna również dlatego, że dostarczamy sobie ogromnej ilości wit. C, która musi zostać przefiltrowana, żeby nie obciążać nerek. Nie wiem, czy można mówić o nadmiarze, jednak organicznego kwasu askorbinowego dostarczamy organizmowi tyle, że mimo ograniczenia w podaży innych kluczowych składników, machina jest w stanie działać na wysokich obrotach bez dodatkowego wspomagania.

Podczas postu zauważycie w pewnym momencie ogromny przypływ sił witalnych i polepszenie jakości snu, które będą się utrzymywały przez cały dalszy okres poszczenia (nawet pomimo chwilowych niedogodności i chłodu odczujecie kolosalną różnicę w jakości życia przed dietą i w jej trakcie).

Jak często można stosować post Dąbrowskiej?

Według zaleceń autorki pełny, 42-dniowy post można stosować dwa razy w roku z odstępem minimum 3 tygodniu (po zakończeniu okresu wychodzenia, który powinien trwać tak długo, jak samo poszczenie). Przy krótszych stosuje się uogólnioną zasadę: tydzień diety – miesiąc przerwy, dwa tygodnie diety – dwa miesiące przerwy, itd.

Dlaczego ostrożnie z postem na własną rękę?

Post Dąbrowskiej ma prowadzić do naprawienia szkód, dlatego tak ważna jest kontrola lekarska przed jego rozpoczęciem, a przynajmniej konsultacja wyników badań, które u osób z problemami zdrowotnymi są nieodzowne. Jeśli czujesz się zdrowy, post może być dla ciebie formą detoksykacji, czasem wystarczy jedynie tydzień oczyszczania, żeby nabrać energii, poczuć się lekko mimo braków niektórych składników, jakie podczas postu nie są dostarczane wraz z pożywieniem. Jeśli natomiast chcesz pościć na maksa, bo to dobry sposób na schudnięcie, a przy okazji dostajesz dodatkowe korzyści w postaci oczyszczenia organizmu i ułatwienie przestawienia się na zdrowy tryb życia, poszerz swoją wiedzę na temat wchłanialności środków odżywczych, bo być może będziesz musiał się suplementować. Na przykład magnez nie może być przyjmowany razem z wit. D3, ponieważ się nie wchłonie, natomiast D3, żeby nie wyrządziła nam szkód, musi mieć w zapleczu wit. K2, a obie są wszak rozpuszczalne w tłuszczach. Kumacie? Jedzcie więc kiszonki, a później będziecie się martwić zbilansowaną dietą. Piszę to oczywiście w formie żartu, najważniejsze jest bowiem przystąpienie do diety bez deficytów, ponieważ post je pogłębi. Lekarz może zadecydować inaczej, jednak ma on wiedzę na temat korzyści i strat spowodowanych okresowym głodem na niektóre składniki odżywcze i ich konsekwencjami.

Jak przeprowadzić proces wychodzenia z postu Dąbrowskiej?

Po pierwsze przyjmując zasadę – jak długo poszczę, tak długo nie rzucam się na żarcie po zakończonej diecie. Pokarmy wprowadza się stopniowo, tak samo powoli zwiększając kaloryczność posiłków. Poniżej tabelka pochodząca z książek dr Dąbrowskiej pokazująca schemat wychodzenia dla pełnego postu.

Dietetyczny FAQ

Jeśli masz stwierdzoną tendencję do wrzodów lub odczuwasz po jedzeniu dyskomfort w obrębie żołądka i dwunastnicy, przez pierwsze dwa dni postu zrezygnuj z surowizny. Wyściółka tych narządów ma szybką zdolność regeneracji, a że odżywianie wewnętrzne jeszcze się nie włączyło, nie będziesz specjalnie stratna. Pamiętaj jedynie o przeliczeniu kalorii.

Jeśli zaczynasz w trakcie poszczenia odczuwać głód  mimo regularnego jedzenia to znaczy, że popełniłeś błąd lub/i pofolgowałeś sobie, wobec czego post przestał mieć działanie prozdrowotne, zacząć wyjaławiać organizm.

Skup się na jedzeniu warzyw, na dozwoloną ilość owoców pozwól sobie tylko, kiedy czujesz wielkie osłabienie i rozłóż to w czasie. To uczy pokory i pozwala mentalnie przestawić się na rezygnację z rafinowanego cukru.

Jak już wszystko ci obrzydnie, pij koktajle. Zmiksowana natka pietruszki z sokiem z cytryny i wodą jest naprawdę smaczna, podobnie garść bezsmakowego jarmużu i szpinaku z połową jabłka i sokiem z połowy grejpfruta. Pokombinuj, na pewno znajdziesz swoje smaki.

Przyrządzaj codziennie coś innego. Inaczej – ugotuj sobie różne potrawy w większych ilościach i część odłóż na później. Możesz zamrozić, zawekować w 120 st. C w piekarniku, co niewiele wysiłku kosztuje, ale daje większy wybór w dni, kiedy masz dość wszystkiego, nic ci nie smakuje i nie chcesz myśleć o diecie.

Nie bój się przypraw. To one uratują ci życie, kiedy każde danie wyda ci się podobne w smaku. Pamiętaj jednak, że muszą być to przyprawy jednorodne, bez dodatku cukru, konserwantów i in. zabronionych składników. Czytaj etykiety.

Podsumowanie

Post Dąbrowskiej nie jest jakimś novum, powstał dawno temu z obserwacji natury, a w dobie możliwości, jakie oferuje rozwój technologiczny, uleczalność niektórych schorzeń poprzez okresową eliminację określonych grup pożywienia i wdrożenie zdrowego żywienia zostały potwierdzony naukowo. Kluczem jest tutaj jednak wspomniane zdrowe żywienie i leczenie przez żywienie (które de facto jest swoistym paradoksem, ponieważ gdybyśmy owym leczeniem nie doprowadzali się do ruiny, nie musielibyśmy nadawać mu mocy uleczającej). Post może być wstępem do lepszego jakościowo życia. Rygor, który zmusza do jedzenia samych warzyw i niewielkich ilości owoców o niskim IG sprawia, że to organizm zaczyna domagać się pokarmów, a nie twoje przyzwyczajenia czy zachcianki. Łatwiej się dzięki niemu wsłuchać w siebie, przekonać do zdrowego żywienia po zakończeniu diety, ponieważ każdy niezdrowy posiłek odczuwać będziemy silnie dolegliwościami ze strony układu pokarmowego.

 

W życiu nie chodzi o to, żeby pozbawiać się przyjemności jedzenia, lecz o to, żeby nie dać się podstępnym nałogom, umiećć odżywiać się w sposób zbilansowany, co pozwoli nam bez szwanku wyjść z popełnianych co jakiś czas grzeszków. Wszystko jest dla ludzi, ale we wszystkim trzeba znaleźć balans.