Recent Posts

nam strzelać nie kazano

nam strzelać nie kazano

Byłam w szóstej klasie podstawówki, kiedy rodzice pierwszy raz niefrasobliwie zabrali nas w góry. Eksplorowaliśmy wszystkie tatrzańskie szlaki z wyłączeniem czarnych, które oznaczały najwyższy stopień trudności. Dość rozsądni byli ci moi starzy – młodzi wówczas jeszcze, ale nie do końca świadomi, ile nas będzie kosztowało […]

miłość nieromantyczna

miłość nieromantyczna

Prawdopodobnie będziecie zdziwieni moim odkryciem, sama ze zdumieniem zdałam sobie z tego sprawę dopiero, kiedy zauważyłam kontrast w stosunku do innych pór roku – jesień jest moim sezonem miłości.  To pora roku, która zbliża bardziej niż inne przez to, że nie rozprasza relacji z partnerem. […]

seasonals: krucha szarlotka z masłem orzechowym

seasonals: krucha szarlotka z masłem orzechowym

Gdy nastaje weekend, z tygodnia na tydzień jestem coraz bardziej zdziwiona jego kruchością. Lekkością bytu. Niefrasobliwością. Po tygodniu zapełnionym od świtu (a w zasadzie na długo przed) do głębokiej nocy chciałoby się zrobić coś dla siebie. Leniwego, niespiesznego. Jednocześnie, żeby utrzymać psychikę w dobrej formie, planujemy odgruzować to, co spiętrzyło się na bieżąco nie ogarniane. W tym równaniu dwa do dwóch daje osiemnaście. Nie ma szans nadgonić i w tym samym czasie zwolnić, trzeba wybrać.

Lucy Mayday Art

Ludzie mówią mi, że robię za dużo, ale ja nie narzekam. Oceniam, podsumowuję, bo wówczas łatwiej o analizę w przekroju. Mogłabym zdecydować się na machanie nóżką, lecz nie leży to w mojej naturze. Rozumiem, że inni mogą mieć odmienne potrzeby, ale wiem też, że jest cienka granica między odpoczynkiem w celu regeneracji, przyjemnością nicnierobienia, a zwykłym lenistwem. Wolę podzielić dzień i spróbować dopasować swoje możliwości do jego specyfiki. Świetnie mi się pracuje przez godzinę-dwie od szóstej rano i późnym popołudniem, kiedy pogoda nie ma już na mnie wpływu. Gdy nie mam wyjścia, robię przerwy na coś ciekawego, ale nieskomplikowanego. Powtarzalne czynności nie potrzebują skupiać energii mózgu, raz zaprogramowane odtwarzane są taśmowo. Różne znajdziecie sposoby na reset, moimi są m.in.: krojenie/siekanie, układanie, robienie na drutach/szydełkowanie, czytanie, zapisywanie ku pamięci ważnych treści, a nawet… prasowanie. Każda z tych czynności jest rytmiczna, ma swoje niezmienne tempo. Nie dość, że stanowią dla mnie formę relaksu, to jeszcze są pożyteczne. 

Pokrojenie jabłka w cienkie plasterki i ułożenie ich na kruchym spodzie nie było wyzwaniem, tylko okazją do sjesty dla głowy zmęczonej jakąś inną powtarzalnością. Bo nie to atrakcyjne, co nie wymaga intensywnego myślenia, tylko to, co nie staje się obowiązkiem, rutyną, normą w swojej nijakości.

Lucy Mayday Art

 

KRUCHY JABŁECZNIK Z MASŁEM ORZECHOWYM

 

330 g mąki pszennej (lub zmielone orzechy włoskie w proporcji 1/3 w stosunku do mąki*)

1 jajko

3 łyżki cukru pudru (najlepiej trzcinowego)

200 g (kostka) zimnego masła

Zimne masło pokroić w kosteczkę.

Do miski przesiać mąkę, dodać masło, rozdrobnić palcami małe kawałki jak byście chcieli rozetrzeć je opuszkami palców. Dodać cukier puder i jajko. Cukier puder można wsypać w pierwszym etapie razem z mąką, ale po dodaniu jajka i rozpracowywaniu całości ciasto może kleić się do rąk. Dzięki tej kolejności unikniecie bałaganu w kuchni.

Zagnieść szybko ciasto i odstawić do schłodzenia, najlepiej na co najmniej pół godziny do zamrażalnika lub co najmniej godzinę do lodówki. Po wyjęciu warto je rozwałkować i włożyć do formy (albo wylepić ręcznie kawałkami), a następnie ponakłuwać widelcem, żeby powietrze miało ujście (i z powrotem włożyć razem z blaszką do lodówki do czasu, aż będzie potrzebne).

*Do pojemnika z miarką wsypuję zmielone w młynku do kawy orzechy do wysokości 1/3 odmierzonej porcji, więc z pewnością nie jest to równe 100 g orzechów, ale nie ma to większego znaczenia. Zagniecione i odleżane w zimnie ciasto i tak będzie kruchutkie, jak każdy mój weekend.

 

3 jabłka do ułożenia płatków na cieście

sok z cytryny

2 duże jabłka do zesmażenia

200 g masła orzechowego

2 łyżki dżemu z kwaśnych owoców (np. porzeczkowego)**

opcjonalnie: 1-2 łyżki cukru, pół łyżeczki masła

Dwa jabłka obrać, usunąć gniazda nasienne, pokroić w kostkę. Przełożyć do rondelka, zagotować i zostawić na niewielkim ogniu do odparowania nadmiaru płynu. Kwaśne jabłka można dosłodzić, a całość doprawić niecałą łyżeczką masła, jeśli masa jabłkowa podczas gotowania pieni się. Gdy masa ma już w miarę zwartą konsystencję, a kawałki jabłek całkiem się jeszcze nie rozpadły, należy dodać masło orzechowe i cały czas mieszając na małym ogniu doprowadzić do jego rozpuszczenia i połączenia składników. Można użyć gotowych prażonych jabłek i połączyć je z masłem orzechowym, łatwiej będzie to zrobić na podgrzanym produkcie.

 

Przekroić 3 jabłka na pół, usunąć gniazda nasienne, a następnie pokroić w cienkie półplasterki, skropić sokiem z cytryny, delikatnie wymieszać, odstawić.

 

Wyjęte z lodówki, ponakłuwane kruche ciasto posmarować dżemem, konfiturą. Jeśli dodajemy dość kwaśne, niedosłodzone jabłka, ten etap można pominąć.

**Balans smaków, tj. połączenie słodkości ciasta i jabłek z maślanym, tępym smakiem masła orzechowego wymaga przełamania czymś kwaskowym. 

Na dżem, jeśli go używamy, wyłożyć zesmażone z masłem orzechowym jabłka. Ważne, żeby były wystudzone, ponieważ przed wami etap układania plasterków jabłek, któremu trzeba poświęcić chwilę i w tym czasie kruche ciasto mogłoby nam zacząć płynąć pod wpływem ciepła, a po upieczeniu stałoby się twarde.

Ułożone w różę półplasterki można posypać brązowym cukrem, który się skarmelizuje (górna grzałka piekarnika pod koniec pieczenia) i nada im apetycznego wyglądu. Jeśli nie lubicie pieczonej skórki, obierzcie jabłka przed pokrojeniem. Ja nie lubię, skórka pełni jedynie rolę dekoracyjną.

Lucy Mayday Art

wybory i wybory

wybory i wybory

Jak to łatwo dzisiaj żyć złudzeniem. Na plakatach wyborczych, jak na instagramie, mikroskopijny wycinek rzeczywistości ułożony odpowiednio do zdjęcia, zestaw skopiowany od kogoś innego, przepuszczony przez filtr, od którego bolą oczy, ale stał się idiotycznie popularny, więc i pożądany. Kandydaci na radnych, zupełnie nie związani […]

autumn vibes

autumn vibes

Corocznie na początku jesieni słyszę dumki na miltigłosy, pieśni nadchodzącącej melancholii. Ziiimno w intonacji na cierpiątniczego katolika, na uciemiężonego podwładnego, na zbłąkaną owieczkę. Baby, it’s cold outside na troskliwego misia i na weterana klasycznych wymówek. Zabawy rytmiczne w ciepło – zimno naśladując  Scatman Johna. Stonesi […]

seasonals: kruche z jabłkami, orzechami i leśnym twistem

seasonals: kruche z jabłkami, orzechami i leśnym twistem

Gdyby się nie okazało dzisiaj, że nie daję rady, ciasto zrobiłoby się jakoś w międzyczasie, zjedzone zostałoby podobnie i nikt z żywo nim zainteresowanych nie pomyślałby, żeby zrobić mu zdjęcia i podzielić się przepisem.

Jak widzicie zdjęcia są, przepis poniżej, co znaczy, że padłam. Wiem, że to niezdrowo tak pędzić i wyciskać z dnia każdą minutę, ale dopóki jest moc, każdy tydzień to okazja do przeżycia życia. Nie interesuje mnie bumelowanie, gapienie się w sufit i czekanie aż ktoś coś zrobi. Na szczęście w moim wieku większość ludzi pozbawiona jest zapędów destrukcyjnych, dlatego kiedy trzeba, zwalniam i ja.

W ostatnim tygodniu, począwszy od urodzin przyjaciółki, przez #RadomFoodFest i kończąc na dziewiczych schabowych mojego męża, zjadłam tyle mięsa, ile zazwyczaj przez pół roku, a może nawet trzy kwartały. Smażone dzisiaj jabłka stanowią miłą odmianę, a zmielone orzechy i zapomniane dawno resztki jeżyn i borówek dodają fajny akcent.

Lucy Mayday Art

Jeśli macie większą ilość jabłek i nie wiecie, co z nimi zrobić, najłatwiejszy sposób to wekowanie. Nie znoszę pasteryzowania słoików, więc wiem, co teraz myślicie, ale po wyjęciu ciasta z piekarnika, kiedy temperatura jeszcze nie spadła mocno poniżej 150 stopni Celsjusza, wystarczy napełnić szklane naczynia gorącymi jabłkami, zakręcić i wstawić na 10-15 minut do stygnącego piekarnika. Logistyka, kochani, logistyka w kuchni i multitasking to podstawa sukcesu. Generalnie taka pasteryzacja najlepiej przebiega w 120 st.

Pokrojone w sporą kostkę jabłka podsypujemy cukrem (zacznijcie od 3-4 łyżek na kilogram owoców i w razie konieczności dodajcie więcej w trakcie). Warto część jabłek przełożyć do drugiego garnuszka i na przykład jedną doprawić cynamonem (ostrożnie, dodawajcie na tej samej zasadzie co dosypywaliście cukier, tym razem zaczynając od łyżeczki), drugą kardamonem i/lub dodać resztki innych owoców (gruszki, nektarynki, maliny). Smażenie powinno trwać mniej więcej kilkanaście minut w zależności od kruchości jabłek i wielkości kostek. Zasada podstawowa – nie doprowadzić do całkowitego rozpadnięcia owoców.

Lucy Mayday Art

KRUCHE CIASTO Z ORZECHAMI, NADZIANE JABŁKAMI I RESZTKĄ OWOCÓW LEŚNYCH

330 g mąki pszennej (lub zmielone orzechy włoskie w proporcji 1/3 w stosunku do mąki*)

1 jajko

3 łyżki cukru pudru (najlepiej trzcinowego)

200 g (kostka) zimnego masła

Zimne masło pokroić w kosteczkę.

Do miski przesiać mąkę, dodać masło, rozdrobnić palcami małe kawałki jak byście chcieli rozetrzeć je opuszkami palców. Dodać cukier puder i jajko. Cukier puder można wsypać w pierwszym etapie razem z mąką, ale po dodaniu jajka i rozpracowywaniu całości ciasto może kleić się do rąk. Dzięki tej kolejności unikniecie bałaganu w kuchni.

Zagnieść szybko ciasto i odstawić do schłodzenia, najlepiej na co najmniej pół godziny do zamrażalnika lub co najmniej godzinę do lodówki. Po wyjęciu warto je rozwałkować i włożyć do formy (albo wylepić ręcznie kawałkami), a następnie ponakłuwać widelcem, żeby powietrze miało ujście (i z powrotem włożyć razem z blaszką do lodówki do czasu, aż będzie potrzebne).

5 jabłek

opcjonalenie: 1-2 łyżki cukru (najlepiej trzcinowego), pół łyżeczki cynamonu, pół łyżeczki kardamonu, karob/kakao do posypania

Należy obrać jabłka, przekroić na ćwiartki, usunąć gniazda nasienne i kolejno pokroić w plasterki. (Pozdrawiam Marzenkę, która jabłka je w całości). Obieranie nie jest konieczne, jeśli lubicie konsystencję zapieczonej skórki. Jeśli nie zamierzacie od razu wstawiać ciasta do piekarnika, warto pokrojone jabłka skropić sokiem z cytryny, żeby nie ciemniały.

Schłodzone ciasto można ułożyć w eleganckiej formie nasmarowanej masłem i oprószonej mąką, lub nie pierdzielić się w tańcu i wrzucić rozwałkowany nierówno kawałek do patelni wyłożonej papierem do pieczenia. Ważne, żeby w tym drugim przypadku brzegi wystawały poza średnicę formy z uwzględnieniem planowanej warstwy jabłek.

Jeśli macie słodkie jabłka, nie będzie wam potrzebny cukier, zatem w tym momencie pozostaje już tylko poukładać jplasterki warstwami na cieście i posypać przyprawami. U mnie warstwy były dwie, a to dlatego, że użyłam niezbyt dużej patelni o średnicy 24-25 cm.

Jeśli zamierzacie użyć kwaśnych jabłek, spód przed wyłożeniem owocami należy oprószyć mąką lub karobem/kakao (1-2 łyżeczki). Karob jest słodszy od kakao, więc w tym przypadku lepiej się to sprawdzi. Tak samo postępujecie, jeśli pod jabłka chcecie dodać zesmażone inne owoce (świeże należy obtoczyć w mące). U mnie były to resztki – pomarszczona nektarynka, jeżyny, borówki, śladowe ilości malin i jagód. Smażymy owoce bez wody, bo same w sobie mają jej dużo, słodzimy do smaku, dodajemy kilka kropli soku z cytryny i do pół łyżeczki masła (zapobiega powstawaniu piany). Po godzinie, dwóch, uzyskujemy gęstą konsystencję dżemu. Zanim go użyjemy do ciasta, musimy go schłodzić, bo kruche nie lubi zmiennej amplitudy temperatur. Możecie zupełnie pominąć ten krok, albo dodać nieco ulubionego dżemu pod jabłka.

Pozostałe na brzegach resztki ciasta zawijacie i pieczecie przez ok. godzinę – godzinę piętnaście w 180 st. (patelnia) lub ok. 35-45 minut (duża forma) w tej samej temperaturze.

Jabłka na wierzchu mogą się nie przyrumienić i żadna w tym wasza wina, po prostu taka odmiana. Wówczas można im pomóc posypując w połowie pieczenia odrobiną cukru po wierzchu, który się skarmelizuje i stworzy efektowny wygląd.

Lucy Mayday Art

*Do pojemnika z miarką wsypuję zmielone w młynku do kawy orzechy do wysokości 1/3 odmierzonej porcji, więc z pewnością nie jest to równe 100 g orzechów, ale nie ma to większego znaczenia. Zagniecione i odleżane w zimnie ciasto i tak będzie kruchutkie.

Lucy Mayday Art

 

 

 

“nie ma nic szlachetnego w górowaniu nad innymi”*

“nie ma nic szlachetnego w górowaniu nad innymi”*

Grupa ludzi, uśmiechy, wzajemna wymiana serdeczności. Przytulamy się, poklepujemy po plecach, policzki karminowe od pocałunków na powitanie. Przy okazji zjazdu rodzinnego nikt się nie usztywnia na dotyk, to część stałego paradygmatu scenariusza napisanego przez pokolenia. Musi mieć należyty początek, później przyjdzie czas na kulminację – […]

#beautifulhungary część 1 (techniczna)

#beautifulhungary część 1 (techniczna)

Pierwsze, co zauważasz wjeżdżając na terytorium Węgier, to przestrzeń. Dziwisz się, bo w miasteczkach zabudowa jest gęsta, posesje niewielkie, domy ściśnięte w zwartym szyku, mix kolorów na budynkach, bo niemal każdy nosi piętno upływu czasu, odpadający tynk i wypłowiała dachówka pozornie nie sprawiają dobrego wrażenia. […]

typy spod ciemnej gwiazdy, czyli co z tą ewolucją

typy spod ciemnej gwiazdy, czyli co z tą ewolucją

jeśli teoria darwina jest wam obca lub wam z nią nie po drodze światopodglądowo, jestem w stanie udowodnić, że ludzie mają tak wiele wspólnego z całym przekrojem świata zwierzęcego, w konsekwencji czego wasze dotychczasowe wierzenia nieodwołalnie obrócą się w niwecz. owszem, poniesiecie sromotną klęskę, porażkę na miarę teorii ewolucji, lecz z drugiej strony zyskacie wiedzę, której nie przekazują na najlepszych nawet uniwersytetach. co tam sorbona, usiądźcie, kawa w dłoń i czytajcie.

ALPAKA to gatunek, który dzięki wełnie lepszej od powszechnie dostępnej (trudno wszak być gorszym od barana) zyskuje na atrakcyjności i coraz częściej uznawany jest za towar wielce pożądany. w przyjaźni waleczny i oddany, mimo mikrej postury staje w obronie kumpla i walczy do najodleglejszego kąta w barze i najsuchszego dna.

model udomowiony. hodowany również dla mięsa i mimo, że ilości niewielkie, za to bogate w składniki odżywcze. drobna budowa ułatwia mu też moszczenie się pod pantoflem. ma wielką łatwość przystosowania się do wymagań wybranki. pozornie wydaje się, że jest dominującym samcem w stadzie pełnym samic, ale jego rola w wychowaniu żeńskiego potomstwa zawęża się do dysponowania środkami uzyskanymi z cichej, monotonnej, mrówczej pracy.

nie ma depresyjnej osobowości, nie traci na starość nic poza owłosieniem, którego produkcja hamuje dość wcześnie w okolicach czterdziestki. rzadkie resztki wełny rozprowadza po świecącej skórze, aby ukryć wstyd przed ryśkiem. rysiek to ten od wspólnoty w problemach (głównie alko), przyjaciel nabyty w procesie oswajania młodej alpaki z człowiekiem.

typ rzadki.

KNUR, istota hodowana do rozpłodu. we wczesnym rozwoju zaspokajana każdym rodzajem paliwa, niewybredna, łatwa w utrzymaniu. w okresie dojrzałym potrzebuje sprzyjających okoliczności do rozładowania popędu i zaspokojenia palącego pragnienia. na tym polu również knura łatwo zaspokoić, nie ma wielkich wymagań co do jakości. w związku z niewielką różnorodnością potrzeb jest bardzo towarzyski i aktywny w młodości, po którym to okresie następuje szybkie udomowienie przez zasiedzenie. wówczas najchętniej przebywa w środowisku sobie podobnych, wiecznie spragnionych i mało energetycznych jednostek.

odznacza się dość krótką i jałową żywotnością. można go uszlachetnić, ale to zadanie dla wytrwałych sympatyków szarad i jolek z bogato ilustrowanych miesięczników oraz ciężka fizyczna praca, jaką należy wykonać, żeby w każdych warunkach (również przy lichym zaopatrzeniu lodówki z napojami) atmosferycznych w owe szarady i jolki się zaopatrzyć. mimo niewielkich trudności w hodowli jest podatny na zmianę warunków bytowania, a z czasem tryb nocny zamienia na kapciodomowodzienny, czym zyskuje uznanie płci przeciwnej.

ociężałość umysłowa tego gatunku idzie w parze z rosnącą z wiekiem ociężałością cielesną i odwrotnie proporcjonalnie do libido. w wieku średnim i starszym można liczyć na regularność zaspokajania przez niego potrzeb płciowych równo co 21 dni. partnerka ma wobec tego dużo czasu na rozwiązywanie problemów trzeciego świata, kandydowanie do senatu, gotowanie rosołu i piłowanie paznokci.

naukowcy twierdzą, że knur wykazuje się dużą inteligencją, jednak dotąd nie potwierdziły tego żadne badania in vitro ani in vivo. być może to zwyczajnie skromna istota.

HUBA, przylega do partnera niczym druga skóra. oddycha jego oddechem, wzdycha jego westchnieniem. lęk wysokości jej nie dotyczy, wspina się na szczyt nie napotykając przeszkód i nie kłopocząc się, jak później zejdzie na dół. przeciwnie. huba nie rezygnuje, huba trzyma się raz powziętej de… osoby.

żyje ok. 300 gatunków hub, to niewiele patrząc na rozmiary nieszczęść, które powodują swoim parciem do celu. stały związek to dla huby żaden argument do bierności. huba nie dość, że zabierze ci faceta, to jeszcze ogołoci cię z alimentów po wsze czasy.

huby kapeluszowe, jak nazwa wskazuje, często noszą kapelusze, żeby nie rzucać się w oczy przechodniom na ulicy, pośród których zawsze znajdzie się ktoś, komu huba coś ukradła.

mówi się, że huby to grzyby o hymenoforze rurkowatym i rzeczywiście, najczęściej są smukłe, wiotkie i gładko wydepilowane, a ich skóra jak alabaster regularnie poddawana jest zabiegom upiększającym. huby to równocześnie też grzyby o hymenoforze kolczastym, nie podchodź więc, jeśli nie chcesz zostać zraniony.

w środowisku zawodowym huby nie zagrzewają miejsca, za to prywatnie zawłaszczają przestrzeń do granic możliwości. infekują zdrowe drzewa poprzez rany, a wiadomo jak okaz płci męskiej w wieku średnim może być życiowo pokiereszowany i wymagający stałego opatrunku na biednej główce.

w osoczu huby płynie enzym rozkładający celulozę, hemicelulozę i ligniny – składniki drzewa. trawią najważniejsze wartości odżywcze żywiciela równocześnie prowadząc do rozkładu drewna – zgnilizny moralnej i mentalnej.

jedną jedyną zaletę ma ten gatunek. huby dzięki swojemu usposobieniu i działaniu eliminują z życia lasu nadpsute i potencjalnie chorobotwórcze osobniki. robią czystki tam, gdzie inni nie sięgają. niestety, niszczą po drodze także porządne egzemplarze i ich rodziny.

AMEBA, organizm jednokomórkowy, ale zagadkowy. ma zdolność zmiany kształtu ciała, jest w stanie niezauważalnie wyprowadzić cię w pole sama nie zdając sobie z tego sprawy. działa instynktownie. jedna komórka nie gwarantuje dostatecznej rozwagi w funkcjonowaniu w większej społeczności, dlatego nieświadomie krzywdzi innych.

pierwotnie ameba zapraszana była do towarzystwa w charakterze miłego, bezkonfliktowego, nienarzucającego się osobnika. niestety, jedyny znany jej sposób kontaktu to pełzanie pomiędzy różnorodnymi, często opozycyjnymi grupami bez znajomości definicji słów: lojalność, dyskrecja.

ameba może występować nago, czym wzbudza uczucia opiekuńcze lub w postaci oskorupionej, co nabywa z wiekiem, ponieważ nigdzie nie potrafi zagrzać miejsca i żeby przetrwać, przywdziewa pancerz chroniący ją przed kopniakami w jednokomórkową dupę.

JAMOCHŁON, osobnik odznaczający się wysoką otępiałością umysłową, jednocześnie nazbyt często korzystający z posiadanych w zanadrzu komórek parzydełkowych. używa ich w zastępstwie kręgosłupa, którego natura mu poskąpiła. moralnie niewiele go trzyma w pionie, głównie macha bezładnie czułkami i rozdaje kąśliwe uściski.

na pierwszy rzut oka wydaje się być ciekawy, jednak z bliska widać, że to śliski typ. do życia potrzebne mu oparcie, kierunkowskaz i stały nadzór, inaczej dryfuje po świecie niczym błędny rycerz.

znajdziesz go wszędzie, jest bardzo popularny. niestety, zawsze cię poparzy, kiedy wyciągniesz doń pomocną dłoń. według encyklopedii skupia dziewięć tysięcy gatunków, ale nawet bardzo mądre książki głoszą, że to prymitywna istota.

wskazówka: nie zbliżać się, nie żałować typa, nie udzielać bezinteresownego wsparcia. najlepiej spuścić w sedesie, nie jest to bowiem obce mu środowisko.

PLUSKWA (DOMOWA), wielce uciążliwy organizm, trudno go usunąć z łóżka. choćbyś nie wiem jak skutecznie kierował się w kierunku jej mebla, pluskwa i tak znajdzie drogę, żeby później znaleźć się w twoim. zawłaszcza cudze życie poprzez ekspansję terytorialną. próby pozbycia się jej grożą ogniem piekielnym i wiecznym potępieniem, ponieważ jest żądna krwi, żywi się nią.

charakterystyka pluskwy: filigranowa, przeważnie brunetka, rzadziej ruda. naturalnie nie występuje w odcieniu blond. ma obłe ciało, jej krągłości przyciągają zniesmaczonych obecnym kanonem piękna a’la wieszak. gnieździ się i mości wykorzystując atrybuty atrakcyjnego wyglądu.

przyciąga i odpycha, sprawia przyjemność i ból, posiada narządy gębowe typu kłująco – ssącego, którymi wysysa to, na co akurat ma ochotę.

nie pojawi się w twoim życiu spadając z nieba, należy najpierw wykonać pierwszy krok, zaprosić ją w swe progi, choćby w charakterze niezapowiedzianego gościa, piątego koła u wozu. ale kiedy już weźmie cię na celownik, używa swoich malutkich, słodkich oczu, które świetnie widzą w czeluściach zaułków życia, żeby znaleźć najlepsze miejsce do wyssania z ciebie życiodajnych soków.

natura wyposażyła pluskwę w narzędzia pozwalające utrzymać się na ofierze, wobec czego łatwo nie odpuszcza mając w zanadrzu niewymagający wysiłku ekwipunek. jej stopy liczą po dwa haczyki ułatwiające żerowanie, często w ich charakterze stosuje romantyczne gesty i temu podobne przynęty, ale potrafi również wykorzystać je w postaci pejczy, kajdanek i łańcuchów.

przebiegła, natrętna i niebezpieczna, chociaż bezwzględna jedynie do momentu zaspokojenia głodu.

MUŁ, owoc mezaliansu hrabiny klaczy i zażywnego parobka osła. ociężały umysłowo, ale z pretensjami do tronu. pojawia się wszędzie tam, gdzie kultura, blichtr i splendor, z czego rozumie tylko dwa ostanie terminy.

wśród mułów rzadko zdarzają się karłowate odmiany, zazwyczaj gatunek ten jest dobrze widoczny w tłumie ze względu na aparycję, ale też przeświadczenie o własnej wyższości.

muł nie jest tak narowisty, jak linia żeńska, z której się wywodzi, ale najczęściej bywa bezpłodny, więc bezpieczny w charakterystycznym gronie zamożnych, znudzonych i osamotnionych. dobrze znosi ciężkie warunki pracy, dlatego układa się zazwyczaj ze starszymi, bardziej doświadczonymi partner(k)ami. jest w stanie udźwignąć więcej niż jego przodek osioł, a że inteligencją nie grzeszy, nie przeżywa też głębokich dylematów natury moralnej. bierze to, co łatwo dostępne spośród rzeczy, które ma na celowniku. liczy się efekt, a potrafi znieść długą jazdę wierzchem, żeby go osiągnąć. przecież dźwiganie ciężaru nie trwa wiecznie, wszak z czasem potrzeby transportowo-sportowe maleją.

typ wygodny, ale poddańczy, jeśli zapewnić mu komfort i złudzenie luksusu.

PISKORZ to specyficzny model. pławi się wyłącznie w słodkich wodach. rozsyła ochy i achy, zachwyty i komplementy, słodzi wszystko i to przynajmniej trzema łyżeczkami.

najczęściej spotykany jest w wodach stojących, gdzie występuje znikomy ruch z zewnątrz, dzięki czemu może do woli lawirować i mijać się z prawdą, ponieważ brakuje dowodów na jego nieszczerość.

jest śliski, nie złapiesz go łatwo. potrzeba wielu podejść i dokładnie przemyślanej techniki tudzież strategii, żeby go podejść. tym lepsze ma pole do działania, że preferuje siedliska mało dostępne dla innych ryb. bryluje tam, gdzie nie ma konkurencji. najczęściej przebywa na dnie, gdzie żyje w ciemnościach własnego sumienia, rzadko udaje się go obłaskawić.

nie jest to typ wartościowy, wręcz przeciwnie. żywi się głównie mięczakami i taki też całe jego życie ma wydźwięk. jesteś tym, co jesz…

wiosenny regulamin

wiosenny regulamin

Od dłuższego czasu myślę o sobie, jak o pracowniku zakładu komunalnego oczyszczania miasta, czyli o kimś, kto dzień po dniu, z wyłączeniem weekendów, robi czystki na dzielni. Różnica polega a tym, że ja miewam również pracujące soboty i nierzadko niedziele. Wyszłam z założenia, że jeśli […]